Reklama
Najnowsze
BM BPH: Komentarz rynku akcji
Niemiecki rząd przyjął przyszły pakiet oszczędnościowy
Brytyjskie władze podatkowe wprowadzają system paszportu umowy podatkowej
KE rozpoczęła konsultacje w sprawie podatku od spadku
Amerykańskie władze podatkowe zamierzają wycofać powództwo przeciwko UBS
TPSA ze stratą
BM BPH: Komentarz rynku futures
IAR: NIK - autostrady - afera
Najpopularniejsze
Od poniedziałku droższe kredyty walutowe
Rynek mieszkaniowy (lipiec 2010)
Fatalne dane makro szkodzą indeksom
Skandynawii grozi bańka na rynku nieurchomości
Nie najlepsze nastroje inwestorów
Znów męczarnia na GPW, WIG20 najniżej od miesiąca
Podatek bankowy w Polsce?
Rynki zastygły.UE ograniczy krótką sprzedaż?
Szukaj
Artykuł
Rynki w Azji i w USA w górę, czas na Europę
12.03.2010 09:46 piątekDZIEŃ NA RYNKACH
Mimo niezbyt obiecującego otwarcia i kolejnych godzin handlu S&P zakończył sesję wzrostem o 0,4 proc. i wyrównał tegoroczny szczyt hossy na poziomie 1 150 pkt.
Wyrównać, to nie to samo co przebić, zresztą nawet gdyby na wczorajszej sesji udałoby się wyznaczyć nowe maksima hossy w USA, przewyższające rekord z przełomu stycznia i lutego o kilka punktów, nie byłby to wiarygodny sygnał. Jednak po wczorajszej sesji szanse na przebicie oporu wyraźnie wzrosły, a wiele będzie zależało od publikowanych dziś wskaźników w USA.
Giełdy azjatyckie zakończyły wzrostem trzeci kolejny tydzień, a ich indeksy także w piątek zyskiwały nieznacznie. Wyjątkiem - chlubnym - był Nikkei. Indeks tokijskiej giełdy wzrósł o 0,8 proc., ponieważ inwestorzy liczą na kolejne zastrzyki gotówki do systemu bankowego ze strony banku centralnego.
Europejskie rynki dotknięte zostały wczoraj płytką korektą, ponieważ wielu inwestorów obawiało się pojawienia spadków w USA.
Ponieważ zamiast nich mieliśmy wzrosty przy Wall Street, wczorajsza słabość będzie zapewne dziś rano odrabiana, ale nie byłoby niczym zaskakującym, gdyby inwestorzy podchodzili do tych zwyżek z rezerwą i oczekiwali na bieg wypadków w USA.
Ten zaś zależał będzie od publikowanych dziś danych. Nie o to chodzi nawet, że są to najważniejsze liczby miesiąca - bo nie są - ale po tygodniu postu, kiedy żadne istotne dane makroekonomiczne nie były publikowane - inwestorzy są zgłodniali nowych impulsów. A ponieważ sytuacja jest delikatna (indeksy na całym świecie oscylują wokół rekordów hossy), dane mogą okazać się przełomowe.
Przede wszystkim liczyć się będzie sprzedaż detaliczna w USA, ale ekonomiści nie są dobrej myśli. Nauczeni wynikami ze stycznia oczekują, że niesprzyjająca aura zatrzymała konsumentów w domach, a wydatki zmalały o 0,2 proc. Jednocześnie inwestorzy liczą (co widać po zachowaniu rynku obligacji), że poprawiły się w Stanach nastroje konsumentów. Swój indeks za pięć czwarta opublikuje Uniwersytet Michigan i to właśnie ta publikacja może mieć dla GPW kluczowy charakter, ponieważ czasu do końca sesji zostanie niewiele, a emocjonalny odbiór tych danych może wymusić silniejszy ruch i podjęcie decyzji wśród części inwestorów. Liczymy więc na to, że po dłuższej przerwie zobaczymy dziś na GPW ciekawą sesję.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Emil Szweda, Open Finance
Mimo niezbyt obiecującego otwarcia i kolejnych godzin handlu S&P zakończył sesję wzrostem o 0,4 proc. i wyrównał tegoroczny szczyt hossy na poziomie 1 150 pkt.
Wyrównać, to nie to samo co przebić, zresztą nawet gdyby na wczorajszej sesji udałoby się wyznaczyć nowe maksima hossy w USA, przewyższające rekord z przełomu stycznia i lutego o kilka punktów, nie byłby to wiarygodny sygnał. Jednak po wczorajszej sesji szanse na przebicie oporu wyraźnie wzrosły, a wiele będzie zależało od publikowanych dziś wskaźników w USA.
Giełdy azjatyckie zakończyły wzrostem trzeci kolejny tydzień, a ich indeksy także w piątek zyskiwały nieznacznie. Wyjątkiem - chlubnym - był Nikkei. Indeks tokijskiej giełdy wzrósł o 0,8 proc., ponieważ inwestorzy liczą na kolejne zastrzyki gotówki do systemu bankowego ze strony banku centralnego.
Europejskie rynki dotknięte zostały wczoraj płytką korektą, ponieważ wielu inwestorów obawiało się pojawienia spadków w USA.
Ten zaś zależał będzie od publikowanych dziś danych. Nie o to chodzi nawet, że są to najważniejsze liczby miesiąca - bo nie są - ale po tygodniu postu, kiedy żadne istotne dane makroekonomiczne nie były publikowane - inwestorzy są zgłodniali nowych impulsów. A ponieważ sytuacja jest delikatna (indeksy na całym świecie oscylują wokół rekordów hossy), dane mogą okazać się przełomowe.
Przede wszystkim liczyć się będzie sprzedaż detaliczna w USA, ale ekonomiści nie są dobrej myśli. Nauczeni wynikami ze stycznia oczekują, że niesprzyjająca aura zatrzymała konsumentów w domach, a wydatki zmalały o 0,2 proc. Jednocześnie inwestorzy liczą (co widać po zachowaniu rynku obligacji), że poprawiły się w Stanach nastroje konsumentów. Swój indeks za pięć czwarta opublikuje Uniwersytet Michigan i to właśnie ta publikacja może mieć dla GPW kluczowy charakter, ponieważ czasu do końca sesji zostanie niewiele, a emocjonalny odbiór tych danych może wymusić silniejszy ruch i podjęcie decyzji wśród części inwestorów. Liczymy więc na to, że po dłuższej przerwie zobaczymy dziś na GPW ciekawą sesję.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Emil Szweda, Open Finance
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
BM BPH: Komentarz rynku akcji2010-09-09 09:07:56TPSA ze stratą2010-09-09 08:51:39BM BPH: Komentarz rynku futures2010-09-09 08:43:11Warszawa na czele peletonu wzrostów2010-09-08 19:06:40Byki zaszalały na warszawskim parkiecie2010-09-08 19:02:26 |
Gospodarka spowalnia, Wall Street rośnie2010-09-09 09:15:07Dobre dane z Australii wsparły dolara australijskiego2010-09-09 09:04:54Nieudane odbicie na głównej parze2010-09-09 09:03:43Niemiecki rząd przyjął przyszły pakiet oszczędnościowy2010-09-09 08:58:41Brytyjskie władze podatkowe wprowadzają system paszportu umowy podatkowej2010-09-09 08:57:49 |






