Reklama
Najnowsze
Problemy z oporem 2100 pkt
W Europie poprawa, na Książęcej zastój
Rynki czekają na bodźce do dalszych wzrostów
Kryzys w hipotekach trwa
Kredyt w euro znów korzystny, ale trudno dostępny
Rating Japonii poszedł w dół
Wskaźniki zapowiadają powrót koniunktury na rynki akcji
Trzy kluczowe publikacje
Najpopularniejsze
Majówka bez sześciu złotych
To kluczowa niedziela dla Unii Europejskiej
Hiszpański rząd traci główne źródło finansowania
Polityka monetarna EBC: Gra na czas, która wymknęła się spod kontroli?
Trzy sesje - trzy spadki
Giełdowa majówka rozpoczęta
Czas na przesilenie
Nastroje mogą się poprawić
Szukaj
Artykuł
Mieszkania: 10-proc. spadek liczby transakcji w styczniu
07.02.2012 13:42 wtorek
Nieoczekiwany wzrost indeksu cen transakcyjnych w styczniu może oznaczać, że usztywnienie postawy przez sprzedających wynika z faktu, że powoli zbliżają się oni do pułapu, poniżej którego nie będą już chcieli zejść.
Tak jak można było tego oczekiwać, w styczniu wyraźnie osłabła aktywność na rynku mieszkaniowym. Jest to zgodne z jego sezonową cyklicznością, w której zwyczajowo pierwsze dwa, trzy miesiące roku są pod tym względem najsłabsze. Liczba transakcji zawartych przez klientów Open Finance i Home Broker w ostatnich trzech miesiącach, które są bazą służącą do obliczania indeksu cen transakcyjnych, wyniosła 2730. To o 9,9 proc. mniej w porównaniu z analogicznym okresem rok temu, a także najmniej od maja 2010 roku.
Ceny transakcyjne mieszkań nie poszły w ślad za malejącą liczbą transakcji. Mamy wręcz do czynienia z odreagowaniem silnych spadków z drugiej połowy ubiegłego roku. W styczniu indeks cen transakcyjnych podliczyliśmy bowiem na 842,55 pkt, co w skali miesiąca oznacza wzrost o 0,6 proc
. W porównaniu rok do roku spadek naszego wskaźnika sięga zaś 4,8 proc. Roczna dynamika spadku uległa nieznacznej poprawie, bo przed miesiącem sięgała 5 proc.
Nieco lepsze notowania indeksu to zasługa 1,3-proc. wzrostu mediany cen w Warszawie. Stolica jest największym rynkiem, na którym realizowanych jest ok. jednej trzeciej wszystkich zarejestrowanych przez nas transakcji. Spośród rynków o największym znaczeniu wzrosty odnotowaliśmy też w Gdańsku i Lublinie (wzrosty po 2,8 proc.) oraz Łodzi (2,6 proc.).
Komentarz i prognoza
Dopatrując się przyczyn wyraźnego spadku liczby transakcji w styczniu, należy pamiętać o ich kumulacji w końcówce ubiegłego roku. Wówczas zjawisko to łączyliśmy z faktem wejścia w życie od początku 2012 roku części nowych zapisów rekomendacji S, które utrudniły zaciąganie kredytów hipotecznych. Najwyraźniej, część kupujących, w obawie przed bardziej restrykcyjnymi przepisami, postarała się sfinalizować transakcje jeszcze przed końcem roku i dlatego teraz oglądamy spadek aktywności na rynku, będący odreagowaniem jej wcześniejszego wzrostu.
Trudniej jest za to wskazać przyczyny 0,6-proc. wzrostu indeksu. Z jednej strony może to być po prostu korekta, lekkie odreagowanie spadków z drugiej połowy zeszłego roku, w następstwie których indeks stracił blisko 4,8 proc. Może też być tak, że usztywnienie postawy sprzedających wynika ze zbliżania się do dolnej granicy cen, jakie są oni w stanie zaakceptować i poniżej których wolą raczej odwiesić klucze na kołek i poczekać na lepsze czasy. Zwłaszcza, że w świetle choćby lepszych od oczekiwań danych o wzroście PKB Polski w 2011 roku czy wzrostu płac, kondycja polskiej gospodarki na tle większości krajów europejskich przedstawia się całkiem nieźle. Być może więc, obserwujemy właśnie – raczej nieoczekiwany w tym momencie przez większość analityków rynku nieruchomości – początek zahamowania dotychczasowego trendu spadkowego cen mieszkań? Powstrzymując się jednak na razie od wydawania zdecydowanych sądów i pozostając na stanowisku, że bieżący rok przyniesie dalszy, kilkuprocentowy spadek cen mieszkań, czekamy na tradycyjny wiosenny wzrost aktywności na tym rynku i na jej potencjalną skalę. Taką też strategię mogli właśnie obrać sprzedający – oby do wiosny.
W styczniu ceny mieszkań wzrosły po raz drugi z rzędu, co coraz odważniej można przeciwstawiać pięciomiesięcznej serii spadków zapoczątkowanej w lipcu. Najnowsze dane mówią o niewielkim wzroście względem grudnia (o 0,6 proc.). W ujęciu rocznym dane prezentują się mniej optymistycznie – korekta sięgnęła 4,8%, co jest jednak odczytem lepszym niż w grudniu.
Rekomendacja przyspieszyła decyzje
Na pierwszy rzut oka jednoznacznie negatywna jest informacja, że w styczniu zawarto o prawie 10 proc. mniej transakcji niż w grudniu. Trzeba jednak zauważyć, że w związku z wejściem w życie nowych zapisów rekomendacji S od stycznia obowiązują bardziej restrykcyjne zasady obliczania zdolności kredytowej. Nie powinno więc dziwić, że wiele osób postanowiło przyspieszyć moment zawarcia transakcji, aby uciec spod nowych obostrzeń. W efekcie w grudniu do obliczenia indeksu posłużyło znacznie więcej transakcji niż w listopadzie. Gdyby więc pokusić się o uśrednienie liczb transakcji ze stycznia i grudnia to okazałoby się, że jest ona o ponad 2 proc. wyższa niż obserwowana w listopadzie. Wciąż jest to więc pozytywny wynik. Historyczne dane pokazują bowiem, że w związku z sezonowym spadkiem aktywności na rynku mieszkaniowym zarówno rok, jak i dwa lata temu, uśredniona liczba transakcji służących do obliczenia indeksu z grudnia i stycznia była o kilka procent niższa niż w listopadzie.
Noworoczny optymizm na rynku mieszkaniowym
Co przyniesie przyszłość? W styczniu przewidywania doradców Home Broker były bardziej optymistyczne niż w miesiąc wcześniej. Osoby, które spodziewały się w kolejnych 12 miesiącach wzrostu cen mieszkań stanowiły w styczniu 22 proc. badanych. W grudniu było to 16% proc. (najniższy odczyt w historii badania prowadzonego od stycznia 2010 r.). Wciąż pesymiści, czyli osoby spodziewające się spadków cen mieszkań, w perspektywie kolejnych 12 miesięcy, mają jednak dużą przewagę. W styczniu stanowili 78 proc. respondentów. Kolejne odczyty pokażą, czy styczniowy wzrost optymizmu jest początkiem trwalszej tendencji, czy tylko zdarzeniem przypadkowym lub sezonowym. Warto zauważyć, że w tym okresie wśród kupujących widać zwykle dużo zapału, co nie musi się później przenieść na liczbę faktycznie zawieranych transakcji. Podobnie było rok temu, kiedy pomiędzy grudniem a styczniem odnotowany został wzrost optymizmu, po którym lutowa ankieta przyniosła znacznie gorsze odczyty.
Za wzrostem optymizmu wśród doradców Home Broker podążają też zmiany w przewidywanym na kolejne 12 miesięcy ruchu ceny przeciętnego „M”. W styczniu doradcy Home Broker spodziewali się spadku cen w perspektywie 12 miesięcy średnio o 2,9 proc., podczas gdy miesiąc temu było to 4,1 proc. Zakres spodziewanej obecnie przeceny jest więc blisko dwukrotnie mniejszy niż ten, który w ostatnim roku faktycznie obserwowaliśmy. W styczniu, mediana cen transakcyjnych w największych miastach Polski, była o prawie 4,8% niższa niż przed rokiem.
Bernard Waszczyk, Open Finance
Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości Home Broker
es
Tak jak można było tego oczekiwać, w styczniu wyraźnie osłabła aktywność na rynku mieszkaniowym. Jest to zgodne z jego sezonową cyklicznością, w której zwyczajowo pierwsze dwa, trzy miesiące roku są pod tym względem najsłabsze. Liczba transakcji zawartych przez klientów Open Finance i Home Broker w ostatnich trzech miesiącach, które są bazą służącą do obliczania indeksu cen transakcyjnych, wyniosła 2730. To o 9,9 proc. mniej w porównaniu z analogicznym okresem rok temu, a także najmniej od maja 2010 roku.
Ceny transakcyjne mieszkań nie poszły w ślad za malejącą liczbą transakcji. Mamy wręcz do czynienia z odreagowaniem silnych spadków z drugiej połowy ubiegłego roku. W styczniu indeks cen transakcyjnych podliczyliśmy bowiem na 842,55 pkt, co w skali miesiąca oznacza wzrost o 0,6 proc
Nieco lepsze notowania indeksu to zasługa 1,3-proc. wzrostu mediany cen w Warszawie. Stolica jest największym rynkiem, na którym realizowanych jest ok. jednej trzeciej wszystkich zarejestrowanych przez nas transakcji. Spośród rynków o największym znaczeniu wzrosty odnotowaliśmy też w Gdańsku i Lublinie (wzrosty po 2,8 proc.) oraz Łodzi (2,6 proc.).

Komentarz i prognoza
Dopatrując się przyczyn wyraźnego spadku liczby transakcji w styczniu, należy pamiętać o ich kumulacji w końcówce ubiegłego roku. Wówczas zjawisko to łączyliśmy z faktem wejścia w życie od początku 2012 roku części nowych zapisów rekomendacji S, które utrudniły zaciąganie kredytów hipotecznych. Najwyraźniej, część kupujących, w obawie przed bardziej restrykcyjnymi przepisami, postarała się sfinalizować transakcje jeszcze przed końcem roku i dlatego teraz oglądamy spadek aktywności na rynku, będący odreagowaniem jej wcześniejszego wzrostu.
Trudniej jest za to wskazać przyczyny 0,6-proc. wzrostu indeksu. Z jednej strony może to być po prostu korekta, lekkie odreagowanie spadków z drugiej połowy zeszłego roku, w następstwie których indeks stracił blisko 4,8 proc. Może też być tak, że usztywnienie postawy sprzedających wynika ze zbliżania się do dolnej granicy cen, jakie są oni w stanie zaakceptować i poniżej których wolą raczej odwiesić klucze na kołek i poczekać na lepsze czasy. Zwłaszcza, że w świetle choćby lepszych od oczekiwań danych o wzroście PKB Polski w 2011 roku czy wzrostu płac, kondycja polskiej gospodarki na tle większości krajów europejskich przedstawia się całkiem nieźle. Być może więc, obserwujemy właśnie – raczej nieoczekiwany w tym momencie przez większość analityków rynku nieruchomości – początek zahamowania dotychczasowego trendu spadkowego cen mieszkań? Powstrzymując się jednak na razie od wydawania zdecydowanych sądów i pozostając na stanowisku, że bieżący rok przyniesie dalszy, kilkuprocentowy spadek cen mieszkań, czekamy na tradycyjny wiosenny wzrost aktywności na tym rynku i na jej potencjalną skalę. Taką też strategię mogli właśnie obrać sprzedający – oby do wiosny.
W styczniu ceny mieszkań wzrosły po raz drugi z rzędu, co coraz odważniej można przeciwstawiać pięciomiesięcznej serii spadków zapoczątkowanej w lipcu. Najnowsze dane mówią o niewielkim wzroście względem grudnia (o 0,6 proc.). W ujęciu rocznym dane prezentują się mniej optymistycznie – korekta sięgnęła 4,8%, co jest jednak odczytem lepszym niż w grudniu.
Rekomendacja przyspieszyła decyzje
Na pierwszy rzut oka jednoznacznie negatywna jest informacja, że w styczniu zawarto o prawie 10 proc. mniej transakcji niż w grudniu. Trzeba jednak zauważyć, że w związku z wejściem w życie nowych zapisów rekomendacji S od stycznia obowiązują bardziej restrykcyjne zasady obliczania zdolności kredytowej. Nie powinno więc dziwić, że wiele osób postanowiło przyspieszyć moment zawarcia transakcji, aby uciec spod nowych obostrzeń. W efekcie w grudniu do obliczenia indeksu posłużyło znacznie więcej transakcji niż w listopadzie. Gdyby więc pokusić się o uśrednienie liczb transakcji ze stycznia i grudnia to okazałoby się, że jest ona o ponad 2 proc. wyższa niż obserwowana w listopadzie. Wciąż jest to więc pozytywny wynik. Historyczne dane pokazują bowiem, że w związku z sezonowym spadkiem aktywności na rynku mieszkaniowym zarówno rok, jak i dwa lata temu, uśredniona liczba transakcji służących do obliczenia indeksu z grudnia i stycznia była o kilka procent niższa niż w listopadzie.
Noworoczny optymizm na rynku mieszkaniowym
Co przyniesie przyszłość? W styczniu przewidywania doradców Home Broker były bardziej optymistyczne niż w miesiąc wcześniej. Osoby, które spodziewały się w kolejnych 12 miesiącach wzrostu cen mieszkań stanowiły w styczniu 22 proc. badanych. W grudniu było to 16% proc. (najniższy odczyt w historii badania prowadzonego od stycznia 2010 r.). Wciąż pesymiści, czyli osoby spodziewające się spadków cen mieszkań, w perspektywie kolejnych 12 miesięcy, mają jednak dużą przewagę. W styczniu stanowili 78 proc. respondentów. Kolejne odczyty pokażą, czy styczniowy wzrost optymizmu jest początkiem trwalszej tendencji, czy tylko zdarzeniem przypadkowym lub sezonowym. Warto zauważyć, że w tym okresie wśród kupujących widać zwykle dużo zapału, co nie musi się później przenieść na liczbę faktycznie zawieranych transakcji. Podobnie było rok temu, kiedy pomiędzy grudniem a styczniem odnotowany został wzrost optymizmu, po którym lutowa ankieta przyniosła znacznie gorsze odczyty.
Za wzrostem optymizmu wśród doradców Home Broker podążają też zmiany w przewidywanym na kolejne 12 miesięcy ruchu ceny przeciętnego „M”. W styczniu doradcy Home Broker spodziewali się spadku cen w perspektywie 12 miesięcy średnio o 2,9 proc., podczas gdy miesiąc temu było to 4,1 proc. Zakres spodziewanej obecnie przeceny jest więc blisko dwukrotnie mniejszy niż ten, który w ostatnim roku faktycznie obserwowaliśmy. W styczniu, mediana cen transakcyjnych w największych miastach Polski, była o prawie 4,8% niższa niż przed rokiem.
Bernard Waszczyk, Open Finance
Bartosz Turek, analityk rynku nieruchomości Home Broker
es
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Trzy kluczowe publikacje2012-05-22 10:34:41Twarde stanowisko USA w sprawie Iranu2012-05-22 10:13:56Wciąż mało by liczyć na risk-on, ale coraz trudniej widzieć tylko risk-off…2012-05-22 09:52:31Odbicie na rynku ropy2012-05-21 13:25:40Trzy kluczowe publikacje2012-05-21 11:15:14 |
|






