Reklama
Najnowsze
Kryzys w hipotekach trwa
Kredyt w euro znów korzystny, ale trudno dostępny
Rating Japonii poszedł w dół
Wskaźniki zapowiadają powrót koniunktury na rynki akcji
Trzy kluczowe publikacje
100 mld EUR poprawi nastroje
Twarde stanowisko USA w sprawie Iranu
Giełdy szybko odrabiają straty
Najpopularniejsze
Majówka bez sześciu złotych
To kluczowa niedziela dla Unii Europejskiej
Hiszpański rząd traci główne źródło finansowania
Polityka monetarna EBC: Gra na czas, która wymknęła się spod kontroli?
Trzy sesje - trzy spadki
Giełdowa majówka rozpoczęta
Czas na przesilenie
Nastroje mogą się poprawić
Szukaj
Artykuł
Byki na siłę wyznaczają nowe rekordy trendu a niedźwiedzie tylko czekają na okazję
02.02.2012 18:12 czwartek
Dzisiaj ujrzeliśmy kolejne rekordy trendu wzrostowego, który towarzyszy GPW już od prawie miesiąca. Nie były one jednak wynikiem spektakularnej przewagi popytu, bardziej wynikały z siły rozpędu i wykonywane były niejako „na siłę”.
Inwestorzy notowania otworzyli hurraoptymistyczną luką otwarcia podnoszącą indeks krajowych blue chipów ponad 0,6% względem wczorajszego zamknięcia. Podaż skorzystała z tak wysokich poziomów i przystąpiła do działania, ale mając w perspektywie aukcje hiszpańskich i francuskich obligacji szybko odpuściła. Jak można się było tego spodziewać, sprzedaż papierów dłużnych poszła gładko, a rentowności w przypadku obligacji hiszpańskich zdołały jeszcze spaść z wartości ustanawianych nie aż tak dawno temu, bo zaledwie 3 tygodnie temu.
Po aukcjach żadnego szczególnego optymizmu nie było jednak widać. Inwestorzy zdążyli się już przyzwyczaić do spadającego oprocentowania papierów dłużnych, a warto wspomnieć, że było co oglądać
. Francuskie dziesięciolatki były dzisiaj handlowane przy rentownościach najniższych od października zeszłego roku - wyraźnie poniżej poziomu 3%. Giełdowe byki niespecjalnie się tym przejęły. Również publikowane po południu amerykańskie dane przeszły na parkietach bez większego echa. Podczas gdy cotygodniowa liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych spadła o 12 tys., indeksy trwały w marazmie przy niezbyt dużej zmienności. Średnia danych z minionych czterech tygodni zniżkowała zaledwie o 2 tys., więc brak impulsu do wzrostów w tym przypadku nie dziwił.
Handel nieco się ożywił dopiero pod koniec notowań, kiedy Ben Bernanke przemawiając w przed Komisją Budżetową Izby Reprezentantów z jednej strony powiedział, że widzi poprawę w gospodarce, ale z drugiej wspomniał, iż jest gotowy do bardziej agresywnych działań. Rynek, wyczulony na wszelkie sygnały o nadchodzącym QE3, starał się podchwycić słowa prezesa Rezerwy Federalnej, ale skutek był mało efektowny. Ostatecznie bowiem WIG20 wzrósł o 0,32% i nie zdołał pokonać porannego maksimum. Na wykresie pojawiła się więc czarna świeca z dolnym cieniem, która przez niektórych może być uznawana jako sygnał wyczerpywania się sił popytu. Byłoby to spójne ze skrajnym wykupieniem rynku, który w takim stanie będzie oczekiwał na jutrzejsze dane z amerykańskiego rynku pracy. Podaż może więc zacierać ręce i liczyć na gorsze dane, które mogą uaktywnić lawinę zleceń sprzedaży od inwestorów realizujących niemałe przecież zyski.
Łukasz Bugaj
DM BOŚ
az
Inwestorzy notowania otworzyli hurraoptymistyczną luką otwarcia podnoszącą indeks krajowych blue chipów ponad 0,6% względem wczorajszego zamknięcia. Podaż skorzystała z tak wysokich poziomów i przystąpiła do działania, ale mając w perspektywie aukcje hiszpańskich i francuskich obligacji szybko odpuściła. Jak można się było tego spodziewać, sprzedaż papierów dłużnych poszła gładko, a rentowności w przypadku obligacji hiszpańskich zdołały jeszcze spaść z wartości ustanawianych nie aż tak dawno temu, bo zaledwie 3 tygodnie temu.
Po aukcjach żadnego szczególnego optymizmu nie było jednak widać. Inwestorzy zdążyli się już przyzwyczaić do spadającego oprocentowania papierów dłużnych, a warto wspomnieć, że było co oglądać
Handel nieco się ożywił dopiero pod koniec notowań, kiedy Ben Bernanke przemawiając w przed Komisją Budżetową Izby Reprezentantów z jednej strony powiedział, że widzi poprawę w gospodarce, ale z drugiej wspomniał, iż jest gotowy do bardziej agresywnych działań. Rynek, wyczulony na wszelkie sygnały o nadchodzącym QE3, starał się podchwycić słowa prezesa Rezerwy Federalnej, ale skutek był mało efektowny. Ostatecznie bowiem WIG20 wzrósł o 0,32% i nie zdołał pokonać porannego maksimum. Na wykresie pojawiła się więc czarna świeca z dolnym cieniem, która przez niektórych może być uznawana jako sygnał wyczerpywania się sił popytu. Byłoby to spójne ze skrajnym wykupieniem rynku, który w takim stanie będzie oczekiwał na jutrzejsze dane z amerykańskiego rynku pracy. Podaż może więc zacierać ręce i liczyć na gorsze dane, które mogą uaktywnić lawinę zleceń sprzedaży od inwestorów realizujących niemałe przecież zyski.
Łukasz Bugaj
DM BOŚ
az
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Rating Japonii poszedł w dół2012-05-22 11:55:35Wskaźniki zapowiadają powrót koniunktury na rynki akcji2012-05-22 11:42:55100 mld EUR poprawi nastroje2012-05-22 10:21:33Giełdy szybko odrabiają straty2012-05-22 09:58:54Rynki odbiły się od dna2012-05-22 09:28:37 |
Popyt na złoto wysoki dzięki inwestycjom2012-05-22 15:15:20Ostrożnie z dolarowymi inwestycjami2012-05-22 13:44:37Funt traci po danych o inflacji2012-05-22 13:03:29Euro lekko w dół w reakcji na wyniki hiszpańskiej aukcji2012-05-22 13:01:57OECD wpływa na notowania2012-05-22 12:42:39 |




