Reklama
Najnowsze
Kryzys w hipotekach trwa
Kredyt w euro znów korzystny, ale trudno dostępny
Rating Japonii poszedł w dół
Wskaźniki zapowiadają powrót koniunktury na rynki akcji
Trzy kluczowe publikacje
100 mld EUR poprawi nastroje
Twarde stanowisko USA w sprawie Iranu
Giełdy szybko odrabiają straty
Najpopularniejsze
Majówka bez sześciu złotych
To kluczowa niedziela dla Unii Europejskiej
Hiszpański rząd traci główne źródło finansowania
Polityka monetarna EBC: Gra na czas, która wymknęła się spod kontroli?
Trzy sesje - trzy spadki
Giełdowa majówka rozpoczęta
Czas na przesilenie
Nastroje mogą się poprawić
Szukaj
Artykuł
PKB Stanów Zjednoczonych wzrósł o 2,8 proc., ale...
27.01.2012 17:07 piątekSłabość amerykańskiego PKB w IV kw. 2011 r. pomógł zamaskować wolniejszy od oczekiwań ekonomistów wzrost cen. Złoty przestał się umacniać w błyskawicznym tempie, ale korekta styczniowego ruchu jeszcze się nie rozpoczęła.
Odwilż na europejskim rynku obligacji trwa w najlepsze, czego potwierdzeniem był w piątek przetarg na włoskie krókoterminowe papiery dłużne. Rentowność jedenastomiesięcznych bonów Włoch spadła z 2,74 proc. do 2,21 proc., a sześciomiesięcznych jeszcze gwałtowniej, bo z 3,25 proc. do 1,9 proc. Warto jednak zwrócić uwagę, że w tym drugim przypadku stosunek popytu do podaży wyniósł zaledwie 1,3 proc., co sugeruje, że za bardzo wyraźnym obniżeniem kosztu finansowania dla Włoch stały pojedyncze instytucje składające duże zlecenia kupna po cenach powyżej bieżących poziomów rynkowych. Jednocześnie pod presją sprzedających obligacje znalazła się Portugalia, której dziesięcioletnie obligacje przynosiły rano już ponad 15,4 proc.
W centrum uwagi inwestorów w piątek, zgodnie z oczekiwaniami obserwatorów, znalazły się makroekonomiczne dane z USA i Polski
. W odczycie dynamiki wzrostu największej gospodarki świata w IV kw., który wypadł minimalnie poniżej prognoz (2,8 proc, ekonomiści spodziewali się wzrostu o 3,0 proc. w ujęciu annualizowanym), warto zwrócić uwagę na trzy czynniki. Po pierwsze, to już drugi z rzędu kwartał, w którym ekonomiści przecenili wkład amerykańskich konsumentów w PKB (wyniósł on 2 proc., oczekiwano 2,4 proc.).
Po drugie, w samym po samym wzroście PKB o 2,8 proc. nie widać ważnego wpływu cen. O ile realny PKB był zbliżony do oczekiwań ekonomistów, to nominalny wzrost na poziomie 3,2 proc. (najniżej od II kw. 2009r.) był znacznie większym rozczarowaniem, bo spodziewano się jego wzrostu na rzędu 4,9 proc. Przeciętny obserwator wydarzeń gospodarczych zapewne nie zwróci na ten czynnik szczególnej uwagi, dzięki temu, że deflator, czyli wskaźnik mierzący zmianę cen wszystkich dóbr i usług kreujących PKB, wyniósł tylko 0,4 proc., nie jak prognozowali ekonomiści ok. 1,9 proc. Po trzecie, cały czas nieźle działa odcinanie pępowiny poprzez zmniejszanie rządowych wydatków - w ostatnim kwartale zmniejszyły się one o blisko 5 proc. (wydatki na obronę spadły o ponad 12 proc.) i był to piąty spadkowy kwartał z rzędu. W I połowie 2012 r. spodziewane jest wyhamowanie tempa wzrostu amerykańskiej gospodarki do ok. 2 proc. r/r, co w odniesieniu do europejskich realiów i tak będzie wynikiem godnym podziwu.
Godzinę po rozpoczęciu piątkowej sesji na Wall Street, główne indeksy nieskutecznie próbowały powrócić powyżej poziomów zamknięcia z poprzedniego dnia. Na europejskim rynku akcji najmocniej wypadały indeksy z Węgier i Polski zyskujące na wartości ok. 0,5 proc. W ogonie znalazły się natomiast francuski CAC40 (-1,2 proc.) oraz grecki ATHEX (-2,8 proc.), który pomimo przeciągających się bez końca negocjacji rządu Grecji z wierzycielami odnośnie wysokości strat, od początku roku zyskał na wartości ponad 11 proc.
Na rynku walutowym w piątek po południu kurs pary euro-dolar utrzymywał się powyżej poziomu 1,31 USD. Złoty zachowywał się stabilnie wobec głównych walut. Frank kosztował 3,51 PLN, euro 4,23 PLN, a dolar 3,23 PLN. Warto pamiętać, że po tak gwałtownym umocnieniu, jakie obserwowaliśmy w styczniu, gdy za granicą rozpocznie się naturalna realizacja zysków, ruch w przeciwnym kierunku może być nie mniej dynamiczny.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Łukasz Wróbel,
Noble Securities
kk
Odwilż na europejskim rynku obligacji trwa w najlepsze, czego potwierdzeniem był w piątek przetarg na włoskie krókoterminowe papiery dłużne. Rentowność jedenastomiesięcznych bonów Włoch spadła z 2,74 proc. do 2,21 proc., a sześciomiesięcznych jeszcze gwałtowniej, bo z 3,25 proc. do 1,9 proc. Warto jednak zwrócić uwagę, że w tym drugim przypadku stosunek popytu do podaży wyniósł zaledwie 1,3 proc., co sugeruje, że za bardzo wyraźnym obniżeniem kosztu finansowania dla Włoch stały pojedyncze instytucje składające duże zlecenia kupna po cenach powyżej bieżących poziomów rynkowych. Jednocześnie pod presją sprzedających obligacje znalazła się Portugalia, której dziesięcioletnie obligacje przynosiły rano już ponad 15,4 proc.
W centrum uwagi inwestorów w piątek, zgodnie z oczekiwaniami obserwatorów, znalazły się makroekonomiczne dane z USA i Polski
Po drugie, w samym po samym wzroście PKB o 2,8 proc. nie widać ważnego wpływu cen. O ile realny PKB był zbliżony do oczekiwań ekonomistów, to nominalny wzrost na poziomie 3,2 proc. (najniżej od II kw. 2009r.) był znacznie większym rozczarowaniem, bo spodziewano się jego wzrostu na rzędu 4,9 proc. Przeciętny obserwator wydarzeń gospodarczych zapewne nie zwróci na ten czynnik szczególnej uwagi, dzięki temu, że deflator, czyli wskaźnik mierzący zmianę cen wszystkich dóbr i usług kreujących PKB, wyniósł tylko 0,4 proc., nie jak prognozowali ekonomiści ok. 1,9 proc. Po trzecie, cały czas nieźle działa odcinanie pępowiny poprzez zmniejszanie rządowych wydatków - w ostatnim kwartale zmniejszyły się one o blisko 5 proc. (wydatki na obronę spadły o ponad 12 proc.) i był to piąty spadkowy kwartał z rzędu. W I połowie 2012 r. spodziewane jest wyhamowanie tempa wzrostu amerykańskiej gospodarki do ok. 2 proc. r/r, co w odniesieniu do europejskich realiów i tak będzie wynikiem godnym podziwu.
Godzinę po rozpoczęciu piątkowej sesji na Wall Street, główne indeksy nieskutecznie próbowały powrócić powyżej poziomów zamknięcia z poprzedniego dnia. Na europejskim rynku akcji najmocniej wypadały indeksy z Węgier i Polski zyskujące na wartości ok. 0,5 proc. W ogonie znalazły się natomiast francuski CAC40 (-1,2 proc.) oraz grecki ATHEX (-2,8 proc.), który pomimo przeciągających się bez końca negocjacji rządu Grecji z wierzycielami odnośnie wysokości strat, od początku roku zyskał na wartości ponad 11 proc.
Na rynku walutowym w piątek po południu kurs pary euro-dolar utrzymywał się powyżej poziomu 1,31 USD. Złoty zachowywał się stabilnie wobec głównych walut. Frank kosztował 3,51 PLN, euro 4,23 PLN, a dolar 3,23 PLN. Warto pamiętać, że po tak gwałtownym umocnieniu, jakie obserwowaliśmy w styczniu, gdy za granicą rozpocznie się naturalna realizacja zysków, ruch w przeciwnym kierunku może być nie mniej dynamiczny.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Łukasz Wróbel,
Noble Securities
kk
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Rating Japonii poszedł w dół2012-05-22 11:55:35Wskaźniki zapowiadają powrót koniunktury na rynki akcji2012-05-22 11:42:55100 mld EUR poprawi nastroje2012-05-22 10:21:33Giełdy szybko odrabiają straty2012-05-22 09:58:54Rynki odbiły się od dna2012-05-22 09:28:37 |
Ostrożnie z dolarowymi inwestycjami2012-05-22 13:44:37Funt traci po danych o inflacji2012-05-22 13:03:29Euro lekko w dół w reakcji na wyniki hiszpańskiej aukcji2012-05-22 13:01:57OECD wpływa na notowania2012-05-22 12:42:39Kryzys w hipotekach trwa2012-05-22 12:25:10 |



