Komentarze walutowe
Analizy i prognozy rynku walutowego
Euro waluta, EUR
Aspekty prawne forex
Notowania walut
Sygnały forex daytrading
Dział dla Traderów
Wiadomości finasowe i gospodarcze
Tygodnik Inwestora
Surowce
Reklama
Najnowsze
Szansa na korektę
Trudna recepta na europejskie problemy
EURUSD - powiew optymizmu
Szczyt UE i indeksy PMI najważniejsze w tym tygodniu
Pod dyktando Facebooka
Powraca pomysł euroobligacji
Czy korekta na EURUSD rozszerzy się?
Irlandczycy powiedzą "tak" Francuzom?
Najpopularniejsze
Szczyt UE i indeksy PMI najważniejsze w tym tygodniu
Czy korekta na EURUSD rozszerzy się?
EURUSD - powiew optymizmu
Trudna recepta na europejskie problemy
Szansa na korektę
EUR/USD ponad 1,2800
Waluty świata: Raport poranny
Powraca pomysł euroobligacji
Szukaj
Artykuł
Srebro – kuzyn złota skazany na rozgłos
02.09.2010 11:25 czwartekW sierpniu spośród kilkudziesięciu instrumentów finansowych najlepszymi inwestycjami okazały się długoterminowe obligacje i metale szlachetne. Na rynku srebra obserwujemy interesujące zjawiska, które mogą zaowocować szybkim wzrostem ceny.
Długoterminowy wykres złota przypomina hiperbolę, która rozpoczęła ostatnią fazę przyspieszenia przed załamaniem trendu wzrostowego, dlatego ktoś, kto przy obecnych cenach kupuje ten metal, bez względu na fundamentalne argumenty przemawiające za taką decyzją, powinien zdawać sobie sprawę, że dołącza do inwestorów zachęcanych reklamami telewizyjnymi i powtarzanymi od blisko dwóch lat przestrogami analityków przed wybuchem inflacji. 1 września 2010 roku cena uncji złota przekroczyła 1250 USD i do pobicia tegorocznych szczytów zostało zaledwie kilka dolarów, więc rynek wciąż zdecydowanie należy do popytowej strony i gra przeciwko temu trendowi przed pojawieniem się pierwszych oznak słabości mija się z celem
.
Czytając na stronie agencji Bloomberg wypowiedzi zagranicznych analityków szacujących kilkumiesięczny zakres ceny złota na ok. 1500 USD, można się z tym zgadzać lub nie, ale jeśli eksperci zaczynają posługiwać się zwrotami w stylu „złoto jest skazane na wzrosty zarówno warunkach deflacji, jak i inflacji” czy „kruszec to jedyny prawdziwy pieniądz, który przez dekady udowadniał swoją wartość i przy obecnej polityce banków centralnych będzie podobnie”, to w głowie każdego inwestora powinna zapalić się alarmowa lampka. Historia uczy, że slogany, które są prawdziwe w dowolnym momencie cyklu koniunkturalnego, nienajlepiej sprawdzają się jako rekomendacje kupna, zwłaszcza, gdy cena danego aktywa rosła w oparciu o te same hasła od wielu miesięcy.
Zamiast podnosić lament, że kolejna bańka spekulacyjna jest o krok od pęknięcia, o czym wcale nie jestem do końca przekonany, chciałbym zwrócić inwestorom uwagę na inny metal szlachetny, którego cena zachowuje się podobnie jak złoto, lecz jednocześnie ma więcej wspólnego z realną gospodarką niż z trudnymi do zweryfikowania mitami. Chodzi o srebro. Przez niektórych może być postrzegane jako „złoto dla ubogich”, ale porównując wyłącznie wykresy obu metali, można dojść do wniosku, że analiza techniczna w perspektywie kilkunastu tygodni do kilku miesięcy, przemawia raczej na korzyść srebra.
Srebro mniej szlachetne, bardziej praktyczne
Pierwsze ślady zastosowania srebra jako środka płatniczego sięgają ok. 700 r. p.n.e., kiedy to w Mezopotamii kupcy ułatwiali sobie nim wymianę towarową. Później w starożytnej Grecji drachma zawierała ok. 1/8 uncji srebra, a w Rzymie denar składał się z 1/7 uncji tego metalu, ale może nie oddalajmy się za bardzo od naszych czasów, aby nie sięgać po argumenty prawdziwe zawsze i wszędzie.
Zasadnicza różnica między złotem a srebrem polega na strukturze popytu. Z raportu World Gold Council wynika, że w II kw. 2010 roku popyt na złoto zaledwie w 10,2 proc. pochodził z przemysłu, w 39 proc. z branży jubilerskiej, a pozostałe ponad 50 proc. wygenerowała branża finansowa i inwestorzy indywidualni szukający zabezpieczenia przed spadkiem siły nabywczej walut (w II kw. wyraźnie ożywił się popyt z Europy, głównie za sprawą zawirowań w strefie euro).
Łukasz Wróbel, Open Finance
Długoterminowy wykres złota przypomina hiperbolę, która rozpoczęła ostatnią fazę przyspieszenia przed załamaniem trendu wzrostowego, dlatego ktoś, kto przy obecnych cenach kupuje ten metal, bez względu na fundamentalne argumenty przemawiające za taką decyzją, powinien zdawać sobie sprawę, że dołącza do inwestorów zachęcanych reklamami telewizyjnymi i powtarzanymi od blisko dwóch lat przestrogami analityków przed wybuchem inflacji. 1 września 2010 roku cena uncji złota przekroczyła 1250 USD i do pobicia tegorocznych szczytów zostało zaledwie kilka dolarów, więc rynek wciąż zdecydowanie należy do popytowej strony i gra przeciwko temu trendowi przed pojawieniem się pierwszych oznak słabości mija się z celem
Czytając na stronie agencji Bloomberg wypowiedzi zagranicznych analityków szacujących kilkumiesięczny zakres ceny złota na ok. 1500 USD, można się z tym zgadzać lub nie, ale jeśli eksperci zaczynają posługiwać się zwrotami w stylu „złoto jest skazane na wzrosty zarówno warunkach deflacji, jak i inflacji” czy „kruszec to jedyny prawdziwy pieniądz, który przez dekady udowadniał swoją wartość i przy obecnej polityce banków centralnych będzie podobnie”, to w głowie każdego inwestora powinna zapalić się alarmowa lampka. Historia uczy, że slogany, które są prawdziwe w dowolnym momencie cyklu koniunkturalnego, nienajlepiej sprawdzają się jako rekomendacje kupna, zwłaszcza, gdy cena danego aktywa rosła w oparciu o te same hasła od wielu miesięcy.
Zamiast podnosić lament, że kolejna bańka spekulacyjna jest o krok od pęknięcia, o czym wcale nie jestem do końca przekonany, chciałbym zwrócić inwestorom uwagę na inny metal szlachetny, którego cena zachowuje się podobnie jak złoto, lecz jednocześnie ma więcej wspólnego z realną gospodarką niż z trudnymi do zweryfikowania mitami. Chodzi o srebro. Przez niektórych może być postrzegane jako „złoto dla ubogich”, ale porównując wyłącznie wykresy obu metali, można dojść do wniosku, że analiza techniczna w perspektywie kilkunastu tygodni do kilku miesięcy, przemawia raczej na korzyść srebra.
Srebro mniej szlachetne, bardziej praktyczne
Pierwsze ślady zastosowania srebra jako środka płatniczego sięgają ok. 700 r. p.n.e., kiedy to w Mezopotamii kupcy ułatwiali sobie nim wymianę towarową. Później w starożytnej Grecji drachma zawierała ok. 1/8 uncji srebra, a w Rzymie denar składał się z 1/7 uncji tego metalu, ale może nie oddalajmy się za bardzo od naszych czasów, aby nie sięgać po argumenty prawdziwe zawsze i wszędzie.
Zasadnicza różnica między złotem a srebrem polega na strukturze popytu. Z raportu World Gold Council wynika, że w II kw. 2010 roku popyt na złoto zaledwie w 10,2 proc. pochodził z przemysłu, w 39 proc. z branży jubilerskiej, a pozostałe ponad 50 proc. wygenerowała branża finansowa i inwestorzy indywidualni szukający zabezpieczenia przed spadkiem siły nabywczej walut (w II kw. wyraźnie ożywił się popyt z Europy, głównie za sprawą zawirowań w strefie euro).
Łukasz Wróbel, Open Finance
oszczędzanie
05.09.2010 10:41 niedziela ~Natsu
Doszkolić nie doszkolić. Ale powinni rozsądniej inwestować. Na lokacie przecież się świat nie kończy, a tak narzekają że same grosze zarabiają na oszczędnościach.
doszkolic sie czas
03.09.2010 12:08 piątek ~print
mam tez fundusz timingowy w noble, taki troche niby fundusz niby lokata i to mi odpowiada, w ogole moim zdaniem polacy powinni doszkolic sie troche w inwestowaniu, to beda mieli z tepo pozytek
długoterminowo
03.09.2010 07:50 piątek ~corbet
ja tam długotrerminowo oszczędności zainwestowałem w fundusze, uważam że dobry czas na nie zwłaszcza jeśli firma trzyma zyski
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Złoto – korekta w ruchu spadkowym2012-05-18 11:51:46Chiny największym konsumentem złota2012-05-17 11:04:48 |
Nastroje jeszcze mogą się poprawić2012-05-21 13:38:47Odbicie na rynku ropy2012-05-21 13:25:40Odwilż na rynkach ryzykownych aktywów2012-05-21 12:59:09Szansa na korektę2012-05-21 12:45:08Trudna recepta na europejskie problemy2012-05-21 12:24:01 |



