Komentarze walutowe
Analizy i prognozy rynku walutowego
Euro waluta, EUR
Aspekty prawne forex
Notowania walut
Sygnały forex daytrading
Dział dla Traderów
Wiadomości finasowe i gospodarcze
Tygodnik Inwestora
Surowce
Reklama
Najnowsze
Szansa na korektę
Trudna recepta na europejskie problemy
EURUSD - powiew optymizmu
Szczyt UE i indeksy PMI najważniejsze w tym tygodniu
Pod dyktando Facebooka
Powraca pomysł euroobligacji
Czy korekta na EURUSD rozszerzy się?
Irlandczycy powiedzą "tak" Francuzom?
Najpopularniejsze
Szczyt UE i indeksy PMI najważniejsze w tym tygodniu
Czy korekta na EURUSD rozszerzy się?
EURUSD - powiew optymizmu
Trudna recepta na europejskie problemy
EUR/USD ponad 1,2800
Waluty świata: Raport poranny
Powraca pomysł euroobligacji
Szansa na korektę
Szukaj
Artykuł
Prezes Marek Belka o finansach i bankach
16.06.2010 11:53 środa„Jestem niewolnikiem zdrowego rozsądku” – mówi profesor Marek Belka w rozmowie poświęconej nie tylko finansom, ale też jego zainteresowaniom prywatnym.
W drugim dniu pracy w Narodowym Banku Polskim profesor Marek Belka udzielił wywiadu serwisowi internetowemu NBP. Poniżej fragmenty tego wywiadu. Odpowiedzi na kilka innych pytań związanych z globalnymi rynkami finansowymi znaleźć można na stronie www.obserwatorfinansowy.pl.
- Czy polski bank centralny jest dobrze osadzony w systemie państwa, czy też warto tu coś poprawić? Niektórzy wskazują, że NBP ponosi ustawową odpowiedzialność za stabilność naszego systemu finansowego, ale – po odejściu nadzoru bankowego z NBP – nie ma wystarczających narzędzi wypełniania tego zadania
. Trzeba nowelizować ustawy?
- Jestem przeciwnikiem zbyt częstych zmian, zwłaszcza takiej rangi, bo każda zmiana jest w jakiejś mierze destabilizacją. Przecież dopiero co zakończyła się integracja polskiego nadzoru finansowego. To prawda, że zdecydowano o tym w okresie, gdy światowe wzorce w zakresie modelu nadzoru już nie były jednoznaczne, a dziś dominuje tendencja do wzmacniania roli nadzorczej banków centralnych. Nie sądzę jednak, że powinienem zaczynać pracę w NBP od proponowania mocnych zmian legislacyjnych. Na pewno będę za to chciał usprawniać istniejącą już współpracę instytucji współodpowiedzialnych za stabilizację finansową kraju, zwłaszcza pomiędzy NBP, Komisją Nadzoru Finansowego i Ministerstwem Finansów ramach Komitetu Stabilności Finansowej. Warto też pamiętać, że dopiero wyłania się nowy kształt sieci bezpieczeństwa finansowego w skali całej Unii Europejskiej. Tworzy się Europejska Rada Ryzyka Systemowego, w której – jako prezes NBP – będę uczestniczył. Poczekajmy zatem trochę na efekty tego.
- Globalny kryzys zrewidował utarte schematy działania banków centralnych. Fed czy Bank Anglii podjęły finansowanie podmiotów, które wcześniej - według doktryny – były odcięte od pieniędzy banku centralnego. Czy to powinien być wyjątek, czy możemy mówić o trwałej rewizji doktryny?
- Mam nadzieję, że to były jednak sytuacje wyjątkowe. Skala zagrożenia jakie mogłoby spowodować trzymanie się utartych schematów usprawiedliwia niekonwencjonalne zachowania banków centralnych. Uważam bowiem, że nie wolno być niewolnikiem schematów, można być tylko niewolnikiem zdrowego rozsądku. Ale ten podpowiada zarazem, że gdy sytuacja wraca do normalności, to do normalności powinna wrócić również polityka banku centralnego. Akceptowanie przez banki centralne papierów wartościowych podmiotów prywatnych o wyższym ryzyku, co miało miejsce w przypadku niektórych banków, nie powinno być normą.
- Ważni światowi politycy zapowiadają, że wkrótce podatnicy nie będą już zakładnikami jakiegokolwiek banku, nie będzie kontynuowania polityki, w wyniku której banki prywatyzowały zyski, a nacjonalizowały straty. Da się to zrobić?
- Do tego zmierzają inicjatywy zmian w regulacjach podejmowane w USA i w Europie. Nie chodzi tylko o to, że wielkie banki korzystały z niepisanej reguły „za duży aby upaść”, ale cały system finansowy jest w istocie „to big to fall”. Rządy nawet potężnych krajów stały się w pewnym sensie zakładnikami tej sytuacji, bo przecież nikt nie może sobie pozwolić na katastrofę systemu finansowego. Wierzę jednak, że w wyniku zmian w regulacjach potęga rynków finansowych zostanie ograniczona, a pozycja rządów i regulatorów wzmocniona.
- Czy strategia bezpośredniego celu inflacyjnego na poziomie tylko o pół punktu wyższym niż w strefie euro sprawdza się w warunkach polskich?
- Tak, bo także dzięki niej mamy silną narodową walutę i mam tu na myśli nie kurs wymiany, a wysoki stopień społecznego zaufania do złotego. Inflacja znajduje się obecnie bardzo blisko celu, Polacy wierzą, że złoty to dobra waluta, że mogą spokojnie oszczędzać. I tak powinno być nadal.
- W NBP rozpoczęto pracę nad wprowadzeniem ścieżki przyszłych stóp procentowych – ten instrument komunikowania się z rynkami, polegający na ogłaszaniu, jaką stopę bank planuje na kolejne miesiące, stosuje dziś zaledwie kilka banków centralnych. Czy warto nadal rozważać zastosowanie tego także w Polsce?
- Warto rozważyć każdą propozycję, która zmierza do udoskonalenia polityki banku centralnego i jego komunikacji z rynkami.
- Do niedawna głośno wyrażano obawy, że przeniesienie się kryzysu finansowego do sfery realnej na tyle mocno uderzy rykoszetem banki, że spowoduje to drugą falę kryzysu. Czy ta obawa jest nadal realna w przypadku Polski?
- Polska jest narażona przede wszystkim na niebezpieczeństwa płynące z zagranicy, co nie znaczy oczywiście, że i my nie mamy swojej pracy do wykonania. Ale dziś dobrze widać, że polski system bankowy okazał się odporny na kryzys. Warto tu podkreślić rolę prezes Hanny Gronkiewicz-Walt, bo to ona musiała w pierwszej połowie lat 90. stawić czoło kryzysowi bankowemu i zorganizować praktycznie od zera nadzór bankowy. To wtedy powstał ważny fundament dobrej w porównaniu z innymi krajami sytuacji naszego sektora. Możemy wprawdzie ponarzekać na banki, choćby na to, że wciąż słabo finansują mały i średni biznes, ale pocieszmy się, że to jest pięta achillesowa także w wielu innych krajach.
- Czy będzie Pan starał się zostać nieformalnym liderem polskiego sektora finansowego, zapraszając szefów banków na częste spotkania, perswadując im pewne rozwiązania, czy też bliżej Panu do tych, którzy zalecają dystansowanie się szefa banku centralnego od środowiska finansistów komercyjnych?
- Skoro stabilność systemu finansowego jest ważnym zadaniem NBP, to szef takiej instytucji musi prowadzić aktywny dialog z bankami. A czy zostanę – jak Pan to ujął – nieformalnym liderem sektora finansowego, to się okaże w wyniku tego dialogu.
- Trwa operacja, której celem jest ponowne spolszczenie akcjonariatu Banku Zachodniego WBK. Czy to cel godny poparcia?
- Prezesowi NBP nie wypada publicznie wypowiadać się o akcjonariacie jakiegokolwiek banku, ale oczywiście nie miałbym nic przeciwko temu, aby silni byli akcjonariusze z Polski.
- Rozmawiamy w drugim dniu Pana pracy w NBP. Nadal uważa Pan, że to będzie równie ekscytujące miejsce jak Waszyngton?
- Jestem dumny, że zostałem prezesem NBP. Po pierwsze dlatego, że jest to marzeniem wielu ekonomistów, a po drugie dlatego, że NBP cieszy się zasłużoną, dobrą reputacją. I niech tak pozostanie.
- Proszę powiedzieć, co Pan robi w czasie wolnym, o ile ma Pan taki czas?
- Zdradzę, że nie jestem pracoholikiem – a znam takich, których pod tym względem określiłbym nawet mianem masoholików. Ja jestem zwolennikiem delegowania zadań, a od współpracowników oczekuję inteligentnej pracy i lojalności. Dlatego miewam tak zwany czas wolny. Niektórzy uważają, że mam charakter kolekcjonera, bo - na przykład - zbieram między innymi czapki, ale ja je zbieram nie dla samych czapek, ale dla historii, które się z nimi wiążą. Uwielbiam poznawać i odkrywać miejsca, a przede wszystkim odkrywać ludzi, więc w czasie wolnym robię to, co wiele osób robi w gronie przyjaciół.
- Dziękujemy za rozmowę.
W drugim dniu pracy w Narodowym Banku Polskim profesor Marek Belka udzielił wywiadu serwisowi internetowemu NBP. Poniżej fragmenty tego wywiadu. Odpowiedzi na kilka innych pytań związanych z globalnymi rynkami finansowymi znaleźć można na stronie www.obserwatorfinansowy.pl.
- Czy polski bank centralny jest dobrze osadzony w systemie państwa, czy też warto tu coś poprawić? Niektórzy wskazują, że NBP ponosi ustawową odpowiedzialność za stabilność naszego systemu finansowego, ale – po odejściu nadzoru bankowego z NBP – nie ma wystarczających narzędzi wypełniania tego zadania
- Jestem przeciwnikiem zbyt częstych zmian, zwłaszcza takiej rangi, bo każda zmiana jest w jakiejś mierze destabilizacją. Przecież dopiero co zakończyła się integracja polskiego nadzoru finansowego. To prawda, że zdecydowano o tym w okresie, gdy światowe wzorce w zakresie modelu nadzoru już nie były jednoznaczne, a dziś dominuje tendencja do wzmacniania roli nadzorczej banków centralnych. Nie sądzę jednak, że powinienem zaczynać pracę w NBP od proponowania mocnych zmian legislacyjnych. Na pewno będę za to chciał usprawniać istniejącą już współpracę instytucji współodpowiedzialnych za stabilizację finansową kraju, zwłaszcza pomiędzy NBP, Komisją Nadzoru Finansowego i Ministerstwem Finansów ramach Komitetu Stabilności Finansowej. Warto też pamiętać, że dopiero wyłania się nowy kształt sieci bezpieczeństwa finansowego w skali całej Unii Europejskiej. Tworzy się Europejska Rada Ryzyka Systemowego, w której – jako prezes NBP – będę uczestniczył. Poczekajmy zatem trochę na efekty tego.
- Globalny kryzys zrewidował utarte schematy działania banków centralnych. Fed czy Bank Anglii podjęły finansowanie podmiotów, które wcześniej - według doktryny – były odcięte od pieniędzy banku centralnego. Czy to powinien być wyjątek, czy możemy mówić o trwałej rewizji doktryny?
- Mam nadzieję, że to były jednak sytuacje wyjątkowe. Skala zagrożenia jakie mogłoby spowodować trzymanie się utartych schematów usprawiedliwia niekonwencjonalne zachowania banków centralnych. Uważam bowiem, że nie wolno być niewolnikiem schematów, można być tylko niewolnikiem zdrowego rozsądku. Ale ten podpowiada zarazem, że gdy sytuacja wraca do normalności, to do normalności powinna wrócić również polityka banku centralnego. Akceptowanie przez banki centralne papierów wartościowych podmiotów prywatnych o wyższym ryzyku, co miało miejsce w przypadku niektórych banków, nie powinno być normą.
- Ważni światowi politycy zapowiadają, że wkrótce podatnicy nie będą już zakładnikami jakiegokolwiek banku, nie będzie kontynuowania polityki, w wyniku której banki prywatyzowały zyski, a nacjonalizowały straty. Da się to zrobić?
- Do tego zmierzają inicjatywy zmian w regulacjach podejmowane w USA i w Europie. Nie chodzi tylko o to, że wielkie banki korzystały z niepisanej reguły „za duży aby upaść”, ale cały system finansowy jest w istocie „to big to fall”. Rządy nawet potężnych krajów stały się w pewnym sensie zakładnikami tej sytuacji, bo przecież nikt nie może sobie pozwolić na katastrofę systemu finansowego. Wierzę jednak, że w wyniku zmian w regulacjach potęga rynków finansowych zostanie ograniczona, a pozycja rządów i regulatorów wzmocniona.
- Czy strategia bezpośredniego celu inflacyjnego na poziomie tylko o pół punktu wyższym niż w strefie euro sprawdza się w warunkach polskich?
- Tak, bo także dzięki niej mamy silną narodową walutę i mam tu na myśli nie kurs wymiany, a wysoki stopień społecznego zaufania do złotego. Inflacja znajduje się obecnie bardzo blisko celu, Polacy wierzą, że złoty to dobra waluta, że mogą spokojnie oszczędzać. I tak powinno być nadal.
- W NBP rozpoczęto pracę nad wprowadzeniem ścieżki przyszłych stóp procentowych – ten instrument komunikowania się z rynkami, polegający na ogłaszaniu, jaką stopę bank planuje na kolejne miesiące, stosuje dziś zaledwie kilka banków centralnych. Czy warto nadal rozważać zastosowanie tego także w Polsce?
- Warto rozważyć każdą propozycję, która zmierza do udoskonalenia polityki banku centralnego i jego komunikacji z rynkami.
- Do niedawna głośno wyrażano obawy, że przeniesienie się kryzysu finansowego do sfery realnej na tyle mocno uderzy rykoszetem banki, że spowoduje to drugą falę kryzysu. Czy ta obawa jest nadal realna w przypadku Polski?
- Polska jest narażona przede wszystkim na niebezpieczeństwa płynące z zagranicy, co nie znaczy oczywiście, że i my nie mamy swojej pracy do wykonania. Ale dziś dobrze widać, że polski system bankowy okazał się odporny na kryzys. Warto tu podkreślić rolę prezes Hanny Gronkiewicz-Walt, bo to ona musiała w pierwszej połowie lat 90. stawić czoło kryzysowi bankowemu i zorganizować praktycznie od zera nadzór bankowy. To wtedy powstał ważny fundament dobrej w porównaniu z innymi krajami sytuacji naszego sektora. Możemy wprawdzie ponarzekać na banki, choćby na to, że wciąż słabo finansują mały i średni biznes, ale pocieszmy się, że to jest pięta achillesowa także w wielu innych krajach.
- Czy będzie Pan starał się zostać nieformalnym liderem polskiego sektora finansowego, zapraszając szefów banków na częste spotkania, perswadując im pewne rozwiązania, czy też bliżej Panu do tych, którzy zalecają dystansowanie się szefa banku centralnego od środowiska finansistów komercyjnych?
- Skoro stabilność systemu finansowego jest ważnym zadaniem NBP, to szef takiej instytucji musi prowadzić aktywny dialog z bankami. A czy zostanę – jak Pan to ujął – nieformalnym liderem sektora finansowego, to się okaże w wyniku tego dialogu.
- Trwa operacja, której celem jest ponowne spolszczenie akcjonariatu Banku Zachodniego WBK. Czy to cel godny poparcia?
- Prezesowi NBP nie wypada publicznie wypowiadać się o akcjonariacie jakiegokolwiek banku, ale oczywiście nie miałbym nic przeciwko temu, aby silni byli akcjonariusze z Polski.
- Rozmawiamy w drugim dniu Pana pracy w NBP. Nadal uważa Pan, że to będzie równie ekscytujące miejsce jak Waszyngton?
- Jestem dumny, że zostałem prezesem NBP. Po pierwsze dlatego, że jest to marzeniem wielu ekonomistów, a po drugie dlatego, że NBP cieszy się zasłużoną, dobrą reputacją. I niech tak pozostanie.
- Proszę powiedzieć, co Pan robi w czasie wolnym, o ile ma Pan taki czas?
- Zdradzę, że nie jestem pracoholikiem – a znam takich, których pod tym względem określiłbym nawet mianem masoholików. Ja jestem zwolennikiem delegowania zadań, a od współpracowników oczekuję inteligentnej pracy i lojalności. Dlatego miewam tak zwany czas wolny. Niektórzy uważają, że mam charakter kolekcjonera, bo - na przykład - zbieram między innymi czapki, ale ja je zbieram nie dla samych czapek, ale dla historii, które się z nimi wiążą. Uwielbiam poznawać i odkrywać miejsca, a przede wszystkim odkrywać ludzi, więc w czasie wolnym robię to, co wiele osób robi w gronie przyjaciół.
- Dziękujemy za rozmowę.
Materiał pochodzi z Serwisu Informacyjnego NBPnews.pl
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Odbicie na rynku ropy2012-05-21 13:25:40Odwilż na rynkach ryzykownych aktywów2012-05-21 12:59:09Szansa na korektę2012-05-21 12:45:08Trudna recepta na europejskie problemy2012-05-21 12:24:01EURUSD - powiew optymizmu2012-05-21 12:22:53 |




