Grupa:
Inwestycje.pl Waluty.com Kantory.pl Investing.pl Fundusze24.pl TwojeFinanse.pl Forum-Prawne.pl FinansoSfera.pl

Spółka Inwestycje.pl S.A. jest notowana na rynku akcji NewConnect. Strona korporacyjna, Centrum prasowe, Relacje Inwestorskie, Nasze portale.

oferty biznesowe   giełda samochodowa   oferty pracy   english version

Czasy na świecie:

Nowy Jork (USA) 10:39:20 -6h
Tokio (Japonia) 00:39:20 +8h
Sydney (Australia) 01:39:20 +9h
Londyn (Anglia) 15:39:20 -1h
kursy walut | Waluty.com.pl

Artykuł

Menu artykułu

Treść artykułu

67

Szklany sufit dla wzrostów?

05.03.2010 17:07 piątek
Stany Zjednoczone

Impuls wzrostowy na rynku akcji, zapoczątkowany w pierwszej połowie lutego, zaczyna napotykać coraz większy opór ze strony podaży. Biorąc pod uwagę cały okres rynku byka od marca 2009 r. możemy zauważyć, że wzrosty były napędzane w największym stopniu przez spółki technologiczne (IBM, Oracle, Google, Hewlett Packard), których ceny w styczniu osiągnęły poziomy z 2007 r. Jedynym podsektorem z technologii nie wykorzystującym poprawy nastrojów jest telekomunikacja, która po początkowych wzrostach z całym rynkiem, obecnie cofnęła się i znajduje się w pobliżu minimów z marca 2009 r.. Tak dobre zachowanie spółek technologicznych można tłumaczyć dobrymi wynikami w trakcie kryzysu i rewelacyjnymi w okresie ostatnich dwóch kwartałów. Nie sprawdziły się prognozy wielu analityków, którzy uważali, że jest to sektor dotkliwie odczuwający osłabienie w gospodarce.
Do technologii dołączyły wybrane spółki z pozostałych sektorów, które w czasie kryzysu radziły sobie dobrze na tle konkurencji, a nie były wyróżniane przez rynek lepszym zachowaniem kursów, np. Procter&Gamble, czy Johnson&Johnson.

Zakładając, że głównym powodem wzrostów obecnych liderów były poprawiające się wyniki i coraz wyższe prognozy, obecna sytuacja nie nastraja optymistycznie. Po raz pierwszy od trzech kwartałów prognozy dla sektora technologicznego są niższe od wyników za ostatni kwartał. To samo dotyczy innych spółek np. P&G. Z wyższymi prognozami na I kw. mamy do czynienia w sektorze surowcowym i zdrowotnym. W przypadku ochrony zdrowia poziomy cenowe są zbliżone do 2007 roku, a próby forsowania nowych regulacji w systemie opieki nie pomagają w dalszej zwyżce. Spółki petrochemiczne mające największe znaczenie w branży surowcowej raczej nie wykazują chęci do przejęcia roli katalizatora wzrostów (Exxon testuje poziom dołków z lipca i kwietnia 2009 r.).

Podsumowując, trudno znaleźć spółki, które miałyby pomóc w kontynuacji wzrostów na rynku akcji w USA. Dotychczasowi liderzy osiągnęli poziomy jeszcze kilka miesięcy temu uważane za nierealne, a dalsze wzrosty i bicie rekordów cenowych wydaje się w obecnej sytuacji gospodarczej wątpliwe, dodatkowo zmienników nie widać. 

Polska i Europejskie Rynki Wschodzące

Polska giełda ma za sobą bardzo udany tydzień. W czwartek mieliśmy do czynienia z piątą z rzędu wzrostową sesją. Piątkowe notowania również zaczęły się niewielkimi wzrostami. Widać jednak, że impet wzrostu słabnie z sesji na sesję. Indeks szerokiego rynku – WIG osiągnął w tym tygodniu psychologiczny pułap 40 000 punktów, chociaż nieco silniej od niego zachowywał się indeks blue chipów – WIG20.

Dobrą passę na rynku obligacji popsuła nieznacznie środowa wypowiedz prezesa NBP Sławomira Skrzypka, który stwierdził, że nowa Rada Polityki Pieniężnej powinna zacząć myśleć o podwyżkach stóp procentowych, patrząc na koniec horyzontu projekcji. Również w środę GTC ogłosiło, że wraz z Polnordem utworzy spółkę  joint venture w celu budowy nowoczesnego centrum handlowego w Warszawie, na terenie miasteczka Wilanów należącym dziś do Polnordu. Wartość całego projektu to ponad 250 mln euro, a więc jego realizacja może istotnie wpłynąć na wartość udziałów obu współpracujących przy nim firm, uważa Ryszard Krauze.

W czwartek Pentor podał, że dokonany w lutym pomiar nastrojów konsumentów wykazał istotny wzrost tego wskaźnika, poprawiły się niemal wszystkie elementy cząstkowe składające się na ten indeks.  Oznacza to, że Polacy znacznie bardziej optymistycznie postrzegają obecny i przyszły stan polskiej gospodarki oraz kondycję finansową własnych gospodarstw domowych. 

Ciekawe informacje napłynęły w piątek z Rosji. Pierwszy wicepremier  Igor Szuwałow podczas konferencji w Moskwie poinformował, iż Rosja może zrezygnować z rubla i wprowadzić nową wspólną walutę z Białorusią i Kazachstanem. Kraje te pogłębiają sojusz i chcą zmniejszyć swoje uzależnienie od dolara. Stwierdził również, że przyjęcie nowej waluty jest następnym logicznym krokiem, po utworzeniu unii gospodarczej wzorowanej na Unii Europejskiej.

Europa Zachodnia

Dobry sentyment spowodował, że byliśmy świadkami kolejnego wzrostowego tygodnia na rynkach Starego Kontynentu. Główne zachodnioeuropejskie indeksy w ujęciu tygodniowym zgodnie wylądowały na solidnych plusach, w wyniku czego znalazły się na poziomie najwyższym od sześciu tygodni. Inwestorzy przyzwyczaili się już do kolejnych wieści z targanej problemami wypłacalności Grecji, szczególnie, że nie były to informacje złe. Rząd premiera Papandreu zdał sobie chyba sprawę z powagi sytuacji i obiecał zmniejszyć w tym roku gigantyczny deficyt budżetowy o prawie 4,6 mld euro, czyli 2 proc. PKB. Rynki jak na razie uwierzyły w szczerość intencji Greków, o czym świadczył duży popyt na wyemitowane w czwartek 10-letnie obligacje. Czy wiara ta się utrzyma - to zależy między innymi od determinacji greckich władz, a z drugiej strony od skuteczności (lub w tym przypadku jej braku) ostrych protestów społecznych, których końca próżno na ateńskich ulicach szukać.

Wydaje się, że „ryba po grecku” została jak na razie skonsumowana przez inwestorów bez większej niestrawności. Miejmy nadzieję, że w najbliższej przyszłości ością w gardle nie staną problemy Portugalii, Hiszpanii czy też Irlandii, borykających się z mniejszymi niż greckie, lecz także wartymi zadumy problemami. Tematem na oddzielną dyskusje jest pytanie, czy strefa euro w przyszłości wyciągnie z tego typu przypadków jakiekolwiek konstruktywne wnioski. Nie są bowiem pozbawieni racji zwolennicy wspólnego ministra finansów, idącej za tym wspólnej i rozsądnej polityki fiskalnej, jednym słowem wspólnych zasad, których będą musieli przestrzegać bez wyjątku wszyscy grzejący się w cieple wspólnej europejskiej waluty.

Inwestorzy na rynkach Eurolandu kończą ten tydzień w dobrych nastrojach, także z uwagi na dobre dane z amerykańskiego rynku pracy. Jeśli w najbliższych tygodniach nie dotrą na rynek wybitnie złe informacje, można z delikatną dozą optymizmu mieć nadzieję na pokonanie przez zachodnioeuropejskie indeksy szczytów z początku stycznia, co potwierdzi wykreowany w ostatnich kilkunastu miesiącach trend wzrostowy.
   
Azja i Ameryka Łacińska

Według prognoz pracownika banku centralnego Chin wzrost gospodarczy w 2010 przewyższy 8,7 proc. zanotowany w 2009 roku. PKB kraju środka wzrósł w IV kw. 2009 r. o 10,7 procent, czyli najmocniej od dwóch lat. Wskaźnik aktywności w przemyśle PMI Chin spadł w lutym do najniższego poziomu od roku - indeks wyniósł 52 pkt wobec 55,8 pkt w styczniu. Według konsensusu rynkowego na poziomie 55,2 pkt . Widać że inwestorzy obawiają się, że chińska gospodarka wytraci tempo wzrostu z powodu działań podejmowanych przez rząd, który stara się zapobiec bańce na giełdach i rynku nieruchomości. Shanghai Composite Index w perspektywie tygodnia spadł o prawie 2 procent mimo że na piątkowym zamknięciu wzrósł o 0,2 proc. i wyniósł 3.031 pkt. Chiński rynek jako jeden z nielicznych w perspektywie tygodnia tracił na azjatyckich parkietach.

Indyjski Sensex w tygodniu wzrósł o ponad 4 procent, obligacje 10 letnie pozostały na prawie tym samym poziomie z oczekiwanymi stopami zwrotu najwyższymi od ponad 17 miesięcy mimo informacji, że lokalni przewoźnicy zdecydowali się na podniesienie cen transportu w związku z wyższą ceną ropy. Japonia skończyła tydzień na zielono imponującym piątkowym wzrostem na indeksie Nikkei225 na poziomie ponad 2 procent. Rząd kraju kwitnącej wiśni zapowiada walkę z deflacją.

Brazylijska gospodarka ma być rozgrzana do czerwoności. Rząd przewiduje wzrost gospodarczy w tym roku na poziomie 5,5 procent względem 5 procent oczekiwanych wcześniej. Inwestorzy z całego świata wpompowują pieniądze w największą gospodarkę tego kontynentu uczestnicząc tym samym pośrednio przy budowie domów, infrastruktury drogowej oraz stadionów na mistrzostwa świata w piłce nożnej w 2014 roku oraz Olimpiadę dwa lata później. W styczniu inflacja wzrosła czwarty miesiąc z rzędu i jest na poziomie wyższym od celu inflacyjnego Narodowego Banku Brazylii na poziomie 4,5 procenta. Na początku marca poznaliśmy nową projekcję inflacji na poziomie 4,91 procent, co wywołało spekulacje na rynku że stopy procentowe jeszcze w tym miesiącu mogą ulec zmianie po raz pierwszy od 2008 roku. Bezpośrednie inwestycje zagraniczne maja wzrosnąć o 47 procent w tym roku, co stanowi wartość znacznie wyższą od oczekiwań.

Surowce

Ropa naftowa zdrożała o 0,5% w stosunku do wyceny z zeszłego tygodnia, natomiast baryłka ropy Crude przekroczyła poziom 80 dolarów. Zwyżka to po części efekt niewielkiej siły euro po decyzji rządu Grecji odnośnie podniesienia podatku VAT do 21% oraz przeprowadzeniu cięć wydatków budżetowych. To działania mające poprawić tragiczną sytuację budżetową w tym kraju, co zwiększyło optymizm wśród inwestorów. Wzrost cen mógłby być większy gdyby nie cotygodniowe dane z amerykańskiego Departamentu Energii. Jak podano w komunikacie, zapasy surowca zwiększyły się aż o 4 mln baryłek, co natychmiast zaowocowało spadkami cen. To pokazuje, że popyt nadal „kuleje” i taka sytuacja szybko nie ulegnie zmianie. Z kolei analiza techniczna wskazuje, że dojście cen do obecnych poziomów wypełniło zasięg poprzedniej korekty (z grudnia 2009 roku), a najbliższy opór techniczny znajduje się na poziomie 82,4 dolarów za baryłkę. Pod koniec tygodnia rynek dowiedział się jaki jest stan rynku pracy w USA. Okazało się, że dane były lepsze od oczekiwań (spadek bezrobocia), co umocniło dolara i spowodowało wzrost cen surowca.

Ceny miedzi po styczniowej przecenie wróciły do krótkoterminowego trendu wzrostowego. Ceny pną się w górę głównie z powodu doniesień z kluczowej dla tego rynku gospodarki – z Chin. Otóż jak można było się dowiedzieć władze Państwa Środka są skłonni do zwiększenia swoich rezerw. To była informacja prowzrostowa dla miedzi, ale pamiętać trzeba, że zapasy surowca są i tak na historycznie wysokich poziomach. Tydzień przyniósł jednak korektę cen o 1,5%, a na giełdzie w Londynie tona kosztuje 7470 dolarów. Obecnie ceny zmierzają do przebitego pod koniec stycznia dolnego ograniczenia trendu wzrostowego (7680 dol./tonę), co jest również szczytem z początku roku. Jest to zatem bardzo silny opór do dalszych wzrostów.
Złoto wciąż znajduje się pod silną presją rynku walutowego. Ostatnie wydarzenia ze strefy euro zwiększyły awersję do ryzyka, co odzwierciedliło się wzrostami cen kruszcu. W ujęciu tygodniowym złoto zdrożało o 1,5%, a uncja kosztuje 1133 dolara.

Wydaje się, że korelacja rynków surowcowych z rynkiem walutowych może zostać zachwiana w najbliższym czasie, gdyż dobre dane makro mogą umacniać amerykańską walutę. To jednocześnie może świadczyć o poprawie gospodarki amerykańskiej, co „za chwilę” może uaktywnić popyt na surowce, a co za tym idzie podnosić ich ceny.

Waluty

Tydzień na parze EUR/USD rozpoczął się spadkami. We wtorek pokonane zostało nawet ostatnie minimum z 19 lutego. Okazało się to jednak pułapką bo nowy dołek ukształtował się  zaledwie 10 pipsów niżej na poziomie 1,3433 i podkreślony został na wykresie godzinowym świecą w kształcie młota, czyli formacją odwrócenia trendu. Zaowocowało to dynamicznym ruchem wzrostowym i w efekcie tego do środy rynek wyrysował największą korektę od połowy stycznia. W kolejnych dniach euro oddało ponad połowę z wypracowanych zysków. Patrząc z perspektywy kilku tygodni aprecjacja dolara wyraźnie wytraciła dynamikę. W związku z tym możemy mieć do czynienia z korektą tej samej klasy co ta z przełomu roku, albo rynek szykuje się do większego odreagowania spadków. Póki co obowiązuje trend spadkowy więc większe prawdopodobieństwo przypisałbym pierwszemu scenariuszowi.

Polski złoty wyrazie zyskał na wartość. Szczególnie widoczne jest to w relacji do euro i franka szwajcarskiego. W przypadku tego ostatniego doszło nawet do przebicia długo utrzymującego się minimum z sierpnia 2009. Złotemu niewątpliwie sprzyjała korekta na EUR/USD, a przede wszystkim wyraźne wzrosty na GPW.       

Raport przygotował zespół Doradców Finansowych Xelion w składzie:
Łukasz Bugaj, Zofia Kamińska, Jacek Maliszewski, Piotr Olejniczakowski, Paweł Pilzak, Adam Piotrowski, Tomasz Ray-Ciemięga, Tatiana Świderska, Piotr Trzeciak, Kamila Urbańska-Pałac, Konrad Widuliński, Jan Żuralski.

kg







Inne artykuły z tego działu: Inne artykuły:
podstrony