Komentarze walutowe
Analizy i prognozy rynku walutowego
Euro waluta, EUR
Aspekty prawne forex
Notowania walut
Sygnały forex daytrading
Dział dla Traderów
Wiadomości finasowe i gospodarcze
Tygodnik Inwestora
Surowce
Reklama
Najnowsze
Szansa na korektę
Trudna recepta na europejskie problemy
EURUSD - powiew optymizmu
Szczyt UE i indeksy PMI najważniejsze w tym tygodniu
Pod dyktando Facebooka
Powraca pomysł euroobligacji
Czy korekta na EURUSD rozszerzy się?
Irlandczycy powiedzą "tak" Francuzom?
Najpopularniejsze
Szczyt UE i indeksy PMI najważniejsze w tym tygodniu
Czy korekta na EURUSD rozszerzy się?
Waluty świata: Raport poranny
EUR/USD ponad 1,2800
Powraca pomysł euroobligacji
EURUSD - powiew optymizmu
Złoty stabilny, rynek czeka na dane dot. produkcji przemysłowej
Trudna recepta na europejskie problemy
Szukaj
Artykuł
Komentarz poranny na rynku walutowym i giełdowym
18.02.2010 08:48 czwartekWczorajszy dzień przyniósł kontynuację wzrostów cen akcji oraz niespodziewane odwrócenie w notowaniach EURUSD. Zaplanowana na dziś publikacja danych z rynku pracy może mieć spory wpływ na obydwa te rynki. Za nami posiedzenie Banku Japonii, który jednak nie zdecydował się podjąć dodatkowych działań mających na celu walkę z deflacją.
Wzrosty na Wall Street przez dwie kolejne sesje potwierdzają zdecydowaną zmianę sentymentu, po tym, jak pod koniec minionego tygodnia pojawiły się pierwsze sygnały kupna na amerykańskich indeksach. Wczoraj nie udało się co prawda pokonać oporu na poziomie 1103 pkt. na kontraktach na S&P500 (rynek zatrzymał psychologiczny poziom 1100 pkt.), ale nie nastąpiło też większe cofnięcie. Byki po raz kolejny wspierane były przez dane z amerykańskiej gospodarki. O ile dane z rynku budownictwa mieszkaniowego były neutralne, produkcja przemysłowa pozytywnie zaskoczyła
. Wzrost o 0,9% m/m (oczekiwano +0,7% m/m), był siódmym z kolei, a dynamika rocznej produkcji po głębokim załamaniu na początku 2009 roku znalazła się na plusie – po raz pierwszy od marca 2008 roku. Tym samym dane potwierdzają optymistyczne sygnały dawane wcześniej przez wskaźnik ISM.
.png)
Rozczarowani mogą być inwestorzy, którzy liczyli na większe wzrosty na GPW. Pozornie opór wynikający z luki na kontraktach na WIG20 (2279-2295) zbiegł się w czasie z dotarciem przez kontrakty na S&P500 w pobliże oporu 1103 pkt. Jednak wystarczy popatrzyć na procent odrobionych spadków aby zdemaskować słabość polskiego rynku. W USA byki odrobiły już ok. 55% spadków z okresu korekty, w Japonii 45%, w Niemczech 38%, a w Warszawie zaledwie 30%. Nie ma wielu powodów, dla których warszawski rynek miałby zachowywać się tak słabo. Wcześniejsze wzrosty swoją dynamiką przypominały raczej rynek rozwinięty niż rozwijający się (jak Brazylia czy Chiny). „Grecki efekt” też jest mało wiarygodny, gdyż powinien odbijać się również na notowaniach waluty, tymczasem notowania złotego wyglądają tak, jakby miały za sobą co najwyżej mała realizację zysków, o której w zasadzie rynek już zapomniał. Być może zatem winę za słabe zachowanie rynku ponosi Ministerstwo Skarbu, które zaczęło wykorzystywać dobrą koniunkturę do agresywnego pozbywania się majątku i tym samym drenowało sporą ilość środków z funduszy. Tak czy inaczej, słabość GPW nie powinna być długotrwała, jeśli bykom w USA rzeczywiście uda się zakończyć korektę, zagraniczni inwestorzy powinni wykorzystać relatywnie atrakcyjne wyceny w Warszawie.
O ile sytuacja na rynkach akcji na chwilę obecną wydaje się dość klarowna, o tyle duże niezdecydowanie mamy w notowaniach EURUSD. Para na początku tygodnia notowała odbicie razem z rynkami akcji i surowców, wyłamując się z kanału spadkowego (choć nie pokonując kluczowego oporu 1,3850). Wczoraj jednak przy nadal dobrych nastrojach nastąpiło gwałtowne odwrócenie spod poziomu 1,38 w zasadzie bez większego powodu. Media elektroniczne przypisują ten ruch publikacji minutes z ostatniego posiedzenia Fed, które ujawniły, iż kilku członków Fed zastanawiało się nad sprzedażą części posiadanych aktywów. Argument ten wydaje się jednak nietrafiony, gdyż największy ruch na parze nastąpił jeszcze na długo przed publikacją. Rzut oka na notowania kontraktów FRA potwierdza, iż umocnienie dolara nie ma związku z opublikowanymi minutes. Wzrost stawek FRA jest symboliczny i należy go przypisać udanej sesji na rynku akcji. Tym samym póki co w notowaniach pary rysuje nam się konsolidacja (z lekko zniżkową tendencją), która będzie obowiązywać do pokonania poziomów 1,3530 od dołu (wtedy celem rynku byłby 1,3417) lub 1,3850 od góry.
Dziś kolejna dawka danych makroekonomicznych z USA. Rynek czeka przede wszystkim na dwie publikacje – pierwsze zarejestrowania bezrobotnych (14.30, konsensus 440 tys.) oraz wskaźnik aktywności w rejonie Filadelfii (16.00, konsensus 17,2 pkt.). W miniom tygodniu liczba nowych bezrobotnych niespodziewanie obniżyła się, dając rynkowi nadzieję, iż słabsze odczyty tej publikacji z początku roku nie zapowiadają zatrzymania poprawy sytuacji na rynku pracy. Dane te są jednak zmienne i stąd tak istotnym jest, aby dzisiejsza publikacja potwierdziła tę tendencję. Również wskaźnik aktywności Philadelphia Fed będzie miał rolę potwierdzającą – rynek będzie chciał zobaczyć, czy pokaże podobnie dużą poprawę aktywności jak jego odpowiednik z rejonu Nowego Jorku (skok z 15,9 do 24,9 pkt.). Dobre dane będą wprost proporcjonalnie korzystne dla notowań na rynkach akcji, jednak już reakcja EURUSD nie jest taka oczywista (zwłaszcza po wczorajszej wolcie) i może być uzależniona od bieżącej sytuacji technicznej.
.png)
Razem z danymi z rynku pracy w USA podane będą dane o cenach producentów (konsensus +0,8% m/m). Ich wpływ na rynek jest jednak ograniczony tak długo, jak oczekiwania na podwyżki stóp są pod kontrolą. O godzinie 17.00 czekają nas dane o zapasach paliw w USA (konsensus +1,6 mln baryłek ropy, +1,3 benzyny, -1,5 destylatów).
W Polsce (godz. 14.00) podane będą dane odnośnie produkcji przemysłowej za styczeń. Konsensus rynkowy to 6,2% R/R, nasza prognoza 6,9%. Większą niespodzianką mogą być dane odnośnie produkcji budowlano-montażowej, która mogła wyraźnie ucierpieć z powodu wyjątkowo dotkliwej zimy.
Przemysław Kwiecień
Główny Ekonomista
X-Trade Brokers Dom Maklerski S.A.
www.xtb.pl
Wzrosty na Wall Street przez dwie kolejne sesje potwierdzają zdecydowaną zmianę sentymentu, po tym, jak pod koniec minionego tygodnia pojawiły się pierwsze sygnały kupna na amerykańskich indeksach. Wczoraj nie udało się co prawda pokonać oporu na poziomie 1103 pkt. na kontraktach na S&P500 (rynek zatrzymał psychologiczny poziom 1100 pkt.), ale nie nastąpiło też większe cofnięcie. Byki po raz kolejny wspierane były przez dane z amerykańskiej gospodarki. O ile dane z rynku budownictwa mieszkaniowego były neutralne, produkcja przemysłowa pozytywnie zaskoczyła
.png)
Rozczarowani mogą być inwestorzy, którzy liczyli na większe wzrosty na GPW. Pozornie opór wynikający z luki na kontraktach na WIG20 (2279-2295) zbiegł się w czasie z dotarciem przez kontrakty na S&P500 w pobliże oporu 1103 pkt. Jednak wystarczy popatrzyć na procent odrobionych spadków aby zdemaskować słabość polskiego rynku. W USA byki odrobiły już ok. 55% spadków z okresu korekty, w Japonii 45%, w Niemczech 38%, a w Warszawie zaledwie 30%. Nie ma wielu powodów, dla których warszawski rynek miałby zachowywać się tak słabo. Wcześniejsze wzrosty swoją dynamiką przypominały raczej rynek rozwinięty niż rozwijający się (jak Brazylia czy Chiny). „Grecki efekt” też jest mało wiarygodny, gdyż powinien odbijać się również na notowaniach waluty, tymczasem notowania złotego wyglądają tak, jakby miały za sobą co najwyżej mała realizację zysków, o której w zasadzie rynek już zapomniał. Być może zatem winę za słabe zachowanie rynku ponosi Ministerstwo Skarbu, które zaczęło wykorzystywać dobrą koniunkturę do agresywnego pozbywania się majątku i tym samym drenowało sporą ilość środków z funduszy. Tak czy inaczej, słabość GPW nie powinna być długotrwała, jeśli bykom w USA rzeczywiście uda się zakończyć korektę, zagraniczni inwestorzy powinni wykorzystać relatywnie atrakcyjne wyceny w Warszawie.
O ile sytuacja na rynkach akcji na chwilę obecną wydaje się dość klarowna, o tyle duże niezdecydowanie mamy w notowaniach EURUSD. Para na początku tygodnia notowała odbicie razem z rynkami akcji i surowców, wyłamując się z kanału spadkowego (choć nie pokonując kluczowego oporu 1,3850). Wczoraj jednak przy nadal dobrych nastrojach nastąpiło gwałtowne odwrócenie spod poziomu 1,38 w zasadzie bez większego powodu. Media elektroniczne przypisują ten ruch publikacji minutes z ostatniego posiedzenia Fed, które ujawniły, iż kilku członków Fed zastanawiało się nad sprzedażą części posiadanych aktywów. Argument ten wydaje się jednak nietrafiony, gdyż największy ruch na parze nastąpił jeszcze na długo przed publikacją. Rzut oka na notowania kontraktów FRA potwierdza, iż umocnienie dolara nie ma związku z opublikowanymi minutes. Wzrost stawek FRA jest symboliczny i należy go przypisać udanej sesji na rynku akcji. Tym samym póki co w notowaniach pary rysuje nam się konsolidacja (z lekko zniżkową tendencją), która będzie obowiązywać do pokonania poziomów 1,3530 od dołu (wtedy celem rynku byłby 1,3417) lub 1,3850 od góry.
Dziś kolejna dawka danych makroekonomicznych z USA. Rynek czeka przede wszystkim na dwie publikacje – pierwsze zarejestrowania bezrobotnych (14.30, konsensus 440 tys.) oraz wskaźnik aktywności w rejonie Filadelfii (16.00, konsensus 17,2 pkt.). W miniom tygodniu liczba nowych bezrobotnych niespodziewanie obniżyła się, dając rynkowi nadzieję, iż słabsze odczyty tej publikacji z początku roku nie zapowiadają zatrzymania poprawy sytuacji na rynku pracy. Dane te są jednak zmienne i stąd tak istotnym jest, aby dzisiejsza publikacja potwierdziła tę tendencję. Również wskaźnik aktywności Philadelphia Fed będzie miał rolę potwierdzającą – rynek będzie chciał zobaczyć, czy pokaże podobnie dużą poprawę aktywności jak jego odpowiednik z rejonu Nowego Jorku (skok z 15,9 do 24,9 pkt.). Dobre dane będą wprost proporcjonalnie korzystne dla notowań na rynkach akcji, jednak już reakcja EURUSD nie jest taka oczywista (zwłaszcza po wczorajszej wolcie) i może być uzależniona od bieżącej sytuacji technicznej.
.png)
Razem z danymi z rynku pracy w USA podane będą dane o cenach producentów (konsensus +0,8% m/m). Ich wpływ na rynek jest jednak ograniczony tak długo, jak oczekiwania na podwyżki stóp są pod kontrolą. O godzinie 17.00 czekają nas dane o zapasach paliw w USA (konsensus +1,6 mln baryłek ropy, +1,3 benzyny, -1,5 destylatów).
W Polsce (godz. 14.00) podane będą dane odnośnie produkcji przemysłowej za styczeń. Konsensus rynkowy to 6,2% R/R, nasza prognoza 6,9%. Większą niespodzianką mogą być dane odnośnie produkcji budowlano-montażowej, która mogła wyraźnie ucierpieć z powodu wyjątkowo dotkliwej zimy.
Przemysław Kwiecień
Główny Ekonomista
X-Trade Brokers Dom Maklerski S.A.
www.xtb.pl
wszystko jasne
18.02.2010 11:23 czwartek ~wojtek32
dzis kurs 1.3640-1.3660 zostanie osiagniety,nastepnie ok 15.00 zanurkujemy z powrotem 1.3550-1.3520 taka mala analiza
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Szansa na korektę2012-05-21 12:45:08Trudna recepta na europejskie problemy2012-05-21 12:24:01EURUSD - powiew optymizmu2012-05-21 12:22:53Szczyt UE i indeksy PMI najważniejsze w tym tygodniu2012-05-21 11:26:37Pod dyktando Facebooka2012-05-21 11:16:38 |
Odwilż na rynkach ryzykownych aktywów2012-05-21 12:59:09Szansa na korektę2012-05-21 12:45:08Trudna recepta na europejskie problemy2012-05-21 12:24:01EURUSD - powiew optymizmu2012-05-21 12:22:53Kredytowe ABC, czyli hipoteka krok po kroku2012-05-21 12:09:37 |



