Reklama
Najnowsze
IAR: Wlk.Brytania- strajk w BE
IAR: Londyn-British Airways-strajk
IAR: Okęcie - strajk BA - nie ma utrudnień
IAR: Indie-motoryzacja-eksport
IAR: Wilno - rafineria Możejki
Na rynkach nadal dominował optymizm
IAR: Belgia-franki i euro
IAR: Wlk.Brytania-BA-strajk
Najpopularniejsze
Indeks Dostępności Kredytowej spadł o ponad 4 punkty
Ranking kredytów walutowych
Kawalerka dla Kowalczyk i 2-pokojowe dla Małysza
Pierwsza 5 najbogatszych ludzi świata
Mocny dolar zaszkodził wielu funduszom
Sroga zima szkodzi gospodarce
Back on track
NBP: prognozy dla polskiego PKB
Szukaj
Artykuł
Pora na korektę korekty
08.02.2010 09:58 poniedziałekPiątkowe dane z rynku pracy w USA dostarczyły argumentów zarówno dla inwestorów przekonanych, że recesja dobiegła końca, jak również dla tych spodziewających się drugiego dna.
Optymiści zwracają uwagę na fakt, że pierwszy raz od października 2009 r. stopa bezrobocia w USA wyniosła mniej niż 10 proc., co miałoby wskazywać, że amerykańska gospodarka łapie wiatr w żagle. W tym przypadku można by postawić znak równości między optymizmem a naiwnością. Ten kto "odrobił pracę domową" wie, że spadek bezrobocia wynikał z czysto technicznych kwestii, a w rzeczywistości spadła zarówno liczba miejsc pracy w styczniu (-20 tys. etatów wobec oczekiwanego wzrostu o ok. 15 tys.), jak i grudniowy odczyt zweryfikowano bardzo mocno w dół (do -150 tys. miejsc pracy z -85 tys.). Łącznie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy ekonomiści przeszacowali kondycję rynku pracy o ok.
100 tys. miejsc pracy, co dopóki operujemy na suchych cyfrach może nie robić szczególnego wrażenia, lecz percepcja zmienia się, jeśli uwzględnimy fakt, że z rozmaitych form wsparcia dla bezrobotnych w USA korzysta obecnie prawie 15 mln osób. Ponadto w piątek urzędnicy dokonali korekty danych z marca 2009 r. i grudnia 2009 r. - liczba miejsc pracy była mniejsza od poziomów z pierwotnych odczytów odpowiednio o 930 tys. oraz 1,364 mln.
Weekendowe spotkanie przedstawicieli grupy G-7 nie zaowocowało istotnymi postanowieniami z wyjątkiem ostrzeżenia bliżej niesprecyzowanych państw przed utrzymywaniem sztywnych kursów walutowych (ani słowa o juanie). Chociaż głównym tematem rozmów były rynki walutowe, reprezentanci największych gospodarek świata nie wyrazili obaw o błyskawicznie tracące na wartości euro, zupełnie jak ekonomiści, którzy przymykając oko na problemy, uznają że ich nie ma. Ministrowie państw ze strefy euro mogliby przynajmniej pokusić się o jakieś kwieciste wypowiedzi w stylu ostatnich komentarzy greckiego premiera o zupełnie nieuzasadnionej panice inwestorów i atakach spekulantów nie mających wiele wspólnego z rzeczywistością, albo wczorajszej wypowiedzi Timothy Geithnera, iż Stany Zjednoczone nigdy nie stracą ratingu AAA.
Przed zaplanowaną na ten tydzień dużą emisją amerykańskich obligacji (ok. 81 mld USD) i pustym kalendarzem danych makroekonomicznych w Europie, inwestorzy nadal pozbywali się akcji. W Azji spadki głównych indeksów wynosiły ok. 0,5 - 1 proc., ale już w Europie poniedziałkowa sesja rozpoczęła się od wzrostów.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Łukasz Wróbel, Open Finance
Optymiści zwracają uwagę na fakt, że pierwszy raz od października 2009 r. stopa bezrobocia w USA wyniosła mniej niż 10 proc., co miałoby wskazywać, że amerykańska gospodarka łapie wiatr w żagle. W tym przypadku można by postawić znak równości między optymizmem a naiwnością. Ten kto "odrobił pracę domową" wie, że spadek bezrobocia wynikał z czysto technicznych kwestii, a w rzeczywistości spadła zarówno liczba miejsc pracy w styczniu (-20 tys. etatów wobec oczekiwanego wzrostu o ok. 15 tys.), jak i grudniowy odczyt zweryfikowano bardzo mocno w dół (do -150 tys. miejsc pracy z -85 tys.). Łącznie w ciągu ostatnich dwóch miesięcy ekonomiści przeszacowali kondycję rynku pracy o ok.
Weekendowe spotkanie przedstawicieli grupy G-7 nie zaowocowało istotnymi postanowieniami z wyjątkiem ostrzeżenia bliżej niesprecyzowanych państw przed utrzymywaniem sztywnych kursów walutowych (ani słowa o juanie). Chociaż głównym tematem rozmów były rynki walutowe, reprezentanci największych gospodarek świata nie wyrazili obaw o błyskawicznie tracące na wartości euro, zupełnie jak ekonomiści, którzy przymykając oko na problemy, uznają że ich nie ma. Ministrowie państw ze strefy euro mogliby przynajmniej pokusić się o jakieś kwieciste wypowiedzi w stylu ostatnich komentarzy greckiego premiera o zupełnie nieuzasadnionej panice inwestorów i atakach spekulantów nie mających wiele wspólnego z rzeczywistością, albo wczorajszej wypowiedzi Timothy Geithnera, iż Stany Zjednoczone nigdy nie stracą ratingu AAA.
Przed zaplanowaną na ten tydzień dużą emisją amerykańskich obligacji (ok. 81 mld USD) i pustym kalendarzem danych makroekonomicznych w Europie, inwestorzy nadal pozbywali się akcji. W Azji spadki głównych indeksów wynosiły ok. 0,5 - 1 proc., ale już w Europie poniedziałkowa sesja rozpoczęła się od wzrostów.
KOMENTARZ PRZYGOTOWAŁ
Łukasz Wróbel, Open Finance
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Na rynkach nadal dominował optymizm2010-03-20 11:30:27Największe obroty w historii GPW2010-03-19 19:57:58Prawdziwa godzina cudów2010-03-19 18:18:19Giełdy w górę, EUR/USD w dół2010-03-19 12:11:15Duża zmienność, mizerny skutek2010-03-19 09:47:41 |
Waluty świata- raport tygodniowy2010-03-21 18:08:23Na rynkach nadal dominował optymizm2010-03-20 11:30:27Tydzień pod znakiem konsolidacji notowań EUR/PLN2010-03-20 11:16:32Największe obroty w historii GPW2010-03-19 19:57:58EUR/USD coraz bliżej dołka2010-03-19 19:44:46 |





