Reklama
Najnowsze
Sankcje na NewConnect
ECB nie zmienił stóp, co powie Draghi?
Rachunki za paliwo niższe dzięki złotówce
W 2012 roku może upaść więcej firm
Subindeks banków testuje ważny opór
Oczekiwanie na raport amerykańskiego Departamentu Rolnictwa
BM BPH: Niezdecydowanie dominuje
Indeksy ugrzęzły. Bliski koniec greckiej farsy
Najpopularniejsze
Tydzień wzrostów - zmiana trendu czy korekta?
Plotki ukradły bykom sesję
Pakt na niedźwiedzią łapę
Włochy - chory człowiek Europy
Kolejny tydzień dla byka
Uwaga! Część banków podnosi marże
Prognozy 2012
Depozytowa hossa trwa
Szukaj
Artykuł
Amerykański rynek pracy w cieniu problemów peryferyjnych krajów strefy euro
08.02.2010 09:24 poniedziałekPiątek przebiegał pod znakiem kontynuacji czwartkowych tendencji, a więc pogłębienie spadków przy nieustających komentarzach w sprawie fiskalnych problemów Grecji, Portugalii i Hiszpanii. Comiesięczny raport z amerykańskiego rynku pracy, na który tak wcześniej czekano, stał się małoznaczący.
Na europejskie parkiety wdarły się emocje i inwestorzy chcieli kolejny już dzień szybko pozbywać się akcji. Szkodziły takie informacje jak dane o dynamice gospodarki Hiszpanii w ostatnim kwartale zeszłego roku, gdzie obserwowano siódmy kwartał spadku (tym razem o 0,1 proc.). Sentyment był tak zły, że uważane za najbezpieczniejsze niemiecki dwuletnie obligacji podrożały do nienotowanego wcześniej poziomu (historia danych Bloomberga sięga 1990 roku).
Dwudniowe spadki sprowadziły większość indeksów do dość ważnych technicznych wsparć, z których oczekiwać można odbicia z początkiem nowego tygodnia.
Na warszawskim parkiecie mowa tutaj o dołku z początku listopada. Przez weekend obyło się spotkanie grupy G7, która po raz kolejny opowiedziała się za kontynuacją bodźców gospodarczych. Poprzednim razem taki komunikat sprzyjał bykom – tym razem może być podobnie.
Za oceanem notowania również rozpoczęły się w ponurych nastrojach. Większą wagę odgrywały tutaj europejskie spadki niż sam raport z rynku pracy, który taki zły nie był. Co prawda w styczniu gospodarka straciła 20 tys. miejsc pracy, wobec prognoz wzrostu o 5 tys. Pozytywnie zaskoczyła za to stopa bezrobocia, która nie utrzymała się na dwucyfrowym poziomie, czego oczekiwano, ale spadła do 9,7 proc. Stało się to wszystko przy kolejnym spadku trzymiesięcznej średniej zmiany miejsce pracy i pierwszym ich wzroście w przemyśle, notabene największym od kwietnia 2006 r. W tej branży przybyło w styczniu 11 tys. miejsc pracy.
Amerykanie starają się być USA-centryczni, więc początkowe spadki próbowano z końce sesji niwelować. Ostatnie dwie godziny były wyjątkowo bycze i zamieniły spore spadki w lekko wzrostowe zamknięcie. To pomagało wcześniej tracącym surowcom (ostatecznie wyraźnie staniała jedynie ropa) oraz eurodolarowi, który dzień zamknął spadkiem o 0,4 proc.
Nie ulega wątpliwości, że koniec minionego tygodnia przyniósł wartościową zmianę na globalnych rynkach. Trend wzrostowy jaki wcześniej znaliśmy dobiegł końca i wkroczyliśmy w nowy schemat zachowań rynku. Nie musi to wcale oznaczać załamanie trendu i permanentne spadki. Owszem – o nowe szczyty będzie bardzo trudno, ale przynajmniej test psychologicznej bariery 2500 w ciągu najbliższych miesięcy nie można wykluczyć. Będzie się to jednak działo już w ramach innego schematu niż znaliśmy do tej pory.
Komentarz przygotował
Łukasz Bugaj
Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi
Na europejskie parkiety wdarły się emocje i inwestorzy chcieli kolejny już dzień szybko pozbywać się akcji. Szkodziły takie informacje jak dane o dynamice gospodarki Hiszpanii w ostatnim kwartale zeszłego roku, gdzie obserwowano siódmy kwartał spadku (tym razem o 0,1 proc.). Sentyment był tak zły, że uważane za najbezpieczniejsze niemiecki dwuletnie obligacji podrożały do nienotowanego wcześniej poziomu (historia danych Bloomberga sięga 1990 roku).
Dwudniowe spadki sprowadziły większość indeksów do dość ważnych technicznych wsparć, z których oczekiwać można odbicia z początkiem nowego tygodnia.
Za oceanem notowania również rozpoczęły się w ponurych nastrojach. Większą wagę odgrywały tutaj europejskie spadki niż sam raport z rynku pracy, który taki zły nie był. Co prawda w styczniu gospodarka straciła 20 tys. miejsc pracy, wobec prognoz wzrostu o 5 tys. Pozytywnie zaskoczyła za to stopa bezrobocia, która nie utrzymała się na dwucyfrowym poziomie, czego oczekiwano, ale spadła do 9,7 proc. Stało się to wszystko przy kolejnym spadku trzymiesięcznej średniej zmiany miejsce pracy i pierwszym ich wzroście w przemyśle, notabene największym od kwietnia 2006 r. W tej branży przybyło w styczniu 11 tys. miejsc pracy.
Amerykanie starają się być USA-centryczni, więc początkowe spadki próbowano z końce sesji niwelować. Ostatnie dwie godziny były wyjątkowo bycze i zamieniły spore spadki w lekko wzrostowe zamknięcie. To pomagało wcześniej tracącym surowcom (ostatecznie wyraźnie staniała jedynie ropa) oraz eurodolarowi, który dzień zamknął spadkiem o 0,4 proc.
Nie ulega wątpliwości, że koniec minionego tygodnia przyniósł wartościową zmianę na globalnych rynkach. Trend wzrostowy jaki wcześniej znaliśmy dobiegł końca i wkroczyliśmy w nowy schemat zachowań rynku. Nie musi to wcale oznaczać załamanie trendu i permanentne spadki. Owszem – o nowe szczyty będzie bardzo trudno, ale przynajmniej test psychologicznej bariery 2500 w ciągu najbliższych miesięcy nie można wykluczyć. Będzie się to jednak działo już w ramach innego schematu niż znaliśmy do tej pory.
Komentarz przygotował
Łukasz Bugaj
Analityk
Xelion. Doradcy Finansowi
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Sankcje na NewConnect2012-02-09 14:41:29ECB nie zmienił stóp, co powie Draghi?2012-02-09 14:21:01Subindeks banków testuje ważny opór2012-02-09 11:56:45BM BPH: Niezdecydowanie dominuje2012-02-09 10:06:46Indeksy ugrzęzły. Bliski koniec greckiej farsy2012-02-09 09:06:23 |
Sankcje na NewConnect2012-02-09 14:41:29ECB nie zmienił stóp, co powie Draghi?2012-02-09 14:21:01GBPUSD – pojedynek przy oporze 1,592012-02-09 14:19:18Rachunki za paliwo niższe dzięki złotówce2012-02-09 14:17:27Korekcyjne osłabienie złotego2012-02-09 13:26:47 |




