Reklama
Najnowsze
IAR: Londyn-British Airways-strajk
IAR: Okęcie - strajk BA - nie ma utrudnień
IAR: Indie-motoryzacja-eksport
IAR: Wilno - rafineria Możejki
Na rynkach nadal dominował optymizm
IAR: Belgia-franki i euro
IAR: Wlk.Brytania-BA-strajk
Największe obroty w historii GPW
Najpopularniejsze
Indeks Dostępności Kredytowej spadł o ponad 4 punkty
Ranking kredytów walutowych
Kawalerka dla Kowalczyk i 2-pokojowe dla Małysza
Pierwsza 5 najbogatszych ludzi świata
Mocny dolar zaszkodził wielu funduszom
Sroga zima szkodzi gospodarce
Back on track
Nietypowa sytuacja kredytobiorcy – rozwiązaniem może być pożyczka hipoteczna
Szukaj
Artykuł
Rating funduszy inwestycyjnych (wrzesień 2009)
06.10.2009 12:12 wtorekDzięki wzrostom na giełdach w Bombaju, Moskwie i Sao Paulo we wrześniu najwięcej można było zyskać inwestując w fundusze globalnych rynków wschodzących.
We wrześniu polska giełda wyraźnie odstawała od większości rynków zagranicznych. Wszystkie główne indeksy zakończyły miesiąc na minusach, przy czym największa przecena dotknęła spółki małe (sWIG80 stracił 3,46 proc.) i średnie (mWIG40 spadł o 3,35 proc.). Walory największych firm zanotowały nieco mniejszy spadek – o 0,92 proc. Cały rynek natomiast wypadł dokładnie 0,99 proc. pod kreską.
Pozostawanie przez nasza giełdę w trendzie horyzontalnym wpłynęło oczywiście negatywnie na wyniki funduszy polskich akcji. Prawie wszystkie kategorie funduszy, w których walory krajowych spółek stanowią znaczący udział, zakończyły miesiąc na minusie. Przeciętnie wartość jednostki uczestnictwa w grupie funduszy akcji małych i średnich spółek spadła o 1,9 proc., w grupie funduszy akcji uniwersalnych o 0,5 proc., a w grupie mieszanych (zrównoważonych) o 0,3 proc.
Najlepszy spośród funduszy akcyjnych zanotował wzrost wartości jednostki uczestnictwa o blisko 3,2 proc. Wypadając tym samym znacząco lepiej zarówno od naszego benchmarku (-0,86 proc.), czyli stopy odniesienia, którą obliczamy na podstawie zmian indeksu WIG i średniej rentowności 52-tygodniowych bonów skarbowych, w proporcjach 9 o 1, jak i rynkowej średniej (-0,5 proc.). Najsłabszy fundusz – Allianz Akcji Plus – przyniósł stratę w wysokości 3,4 proc. Generalnie spośród 33 funduszy akcji uniwersalnych, na plusie wrzesień zakończyło tylko dziewięć z nich.
Tym razem zdecydowanie najwięcej powodów do zadowolenia mają posiadacze funduszy zaliczanych do kategorii akcji globalnych rynków wschodzących. W większości przypadków głównym przedmiotem lokat tych funduszy są Brazylia, Rosja, Indie i Chiny, czyli tzw. BRIC. Dzięki sporym wzrostom na giełdach zwłaszcza trzech pierwszych spośród wymienionych krajów, to właśnie te fundusze przyniosły inwestorom największe zyski, które średnio podliczyliśmy na 8,7 proc. Dobrze wypadły też fundusze akcji z kategorii globalnych i europejskich rynków rozwiniętych, rynku amerykańskiego oraz europejskich rynków wschodzących.
Najrozsądniejszą obecnie strategią dla inwestorów o krótkim i średnim horyzoncie inwestycyjnym, posiadającym jednostki uczestnictwa funduszy ze znacznym udziałem akcji, czy to agresywnych, czy mieszanych (zrównoważonych), czy stabilnego wzrostu, wydaje się stopniowe ograniczanie zaangażowania w te lokaty i przygotowanie się na możliwość wystąpienia korekty wzrostów, które w zasadzie trwają już przecież nieprzerwanie od połowy lutego. Przy obecnych cenach, korzystnym rozwiązaniem może okazać się, np. sprzedaż połowy posiadanych jednostek. Jakby na to nie patrzeć, wyceny są obecnie o kilkadziesiąt procent wyższe niż na początku 2009 roku.
W segmencie funduszy dłużnych najbardziej opłacalna inwestycją były produkty lokujące w obligacje denominowane w euro. Tylko w tym jednym miesiącu odnotowały 3,2-proc. wzrost wartości jednostki uczestnictwa. Nieco słabiej uplasowały się fundusze obligacji dolarowych, z zyskiem na poziomie 2,3 proc. Pomogło im osłabienie złotego, które względem wspólnej europejskiej waluty wyniosło 3 proc., a wobec amerykańskiej 0,6 proc. Nie uwzględniając tego czynnika, zyski funduszy eurowych i dolarowych papierów dłużnych są niższe, co doskonale obrazują wyniki funduszy z jednostkami rozliczanymi wyłącznie w danej walucie. W takim przypadku zysk funduszy obligacji eurowych wyniósł 0,5 proc., a dolarowych 1,6 proc.
W porównaniu z tym, ile można było zarobić na funduszach denominowanych w walutach, produkty inwestujące w krajowe papiery dłużne wypadły tym razem dość blado, choć średnio przyniosły 0,6 proc. zysku, co samo w sobie wcale nie jest takim złym osiągnięciem. Zresztą jest to tylko wartość średnia, a warto zwrócić uwagę, że w przypadku poszczególnych funduszy wyniki były mocno zróżnicowane. Jednostka funduszu Amplico Obligacji (d. AIG), który odnotował najwyższą stopę zwrotu, wzrosła o ponad 3,4 proc., czyli więcej niż w tym samym czasie przyniosła inwestycja w najlepszy spośród funduszy polskich akcji.
W dłuższym terminie na sytuację na rynku obligacji największy wpływ będzie miał gigantyczny deficyt, jaki rząd założył w opublikowanym we wrześniu projekcie budżetu na 2010 rok. Mówiąc precyzyjniej, istotny jest sposób, w jaki będzie musiał być sfinansowany. Potrzeby pożyczkowe państwa, które netto szacuje się w sumie na 200 mld zł, będą musiały być w znacznym stopniu pokryte pieniędzmi pozyskanymi z emisji obligacji. Ich zwiększona podaż z dużym prawdopodobieństwem może się przełożyć na wzrost rentowności (skarb państwa, aby zachęcić inwestorów do zakupu, będzie zmuszony zaoferować lepsze oprocentowanie), co oznacza spadek ich cen, a zatem gorsze wyniki funduszy obligacji. Taki scenariusz jest jak najbardziej realny, tym bardziej, że Polska nie jest (i nie będzie w przyszłym roku) jedynym krajem o dużym deficycie do pokrycia, a konkurowanie z innymi państwami o pieniądze globalnych inwestorów oznaczać może wzrost rentowności, choć może też być to łagodzone przez ewentualny spadek inflacji.
Bernard Waszczyk, analityk Open Finance
We wrześniu polska giełda wyraźnie odstawała od większości rynków zagranicznych. Wszystkie główne indeksy zakończyły miesiąc na minusach, przy czym największa przecena dotknęła spółki małe (sWIG80 stracił 3,46 proc.) i średnie (mWIG40 spadł o 3,35 proc.). Walory największych firm zanotowały nieco mniejszy spadek – o 0,92 proc. Cały rynek natomiast wypadł dokładnie 0,99 proc. pod kreską.
Pozostawanie przez nasza giełdę w trendzie horyzontalnym wpłynęło oczywiście negatywnie na wyniki funduszy polskich akcji. Prawie wszystkie kategorie funduszy, w których walory krajowych spółek stanowią znaczący udział, zakończyły miesiąc na minusie. Przeciętnie wartość jednostki uczestnictwa w grupie funduszy akcji małych i średnich spółek spadła o 1,9 proc., w grupie funduszy akcji uniwersalnych o 0,5 proc., a w grupie mieszanych (zrównoważonych) o 0,3 proc.
Najlepszy spośród funduszy akcyjnych zanotował wzrost wartości jednostki uczestnictwa o blisko 3,2 proc. Wypadając tym samym znacząco lepiej zarówno od naszego benchmarku (-0,86 proc.), czyli stopy odniesienia, którą obliczamy na podstawie zmian indeksu WIG i średniej rentowności 52-tygodniowych bonów skarbowych, w proporcjach 9 o 1, jak i rynkowej średniej (-0,5 proc.). Najsłabszy fundusz – Allianz Akcji Plus – przyniósł stratę w wysokości 3,4 proc. Generalnie spośród 33 funduszy akcji uniwersalnych, na plusie wrzesień zakończyło tylko dziewięć z nich.
Tym razem zdecydowanie najwięcej powodów do zadowolenia mają posiadacze funduszy zaliczanych do kategorii akcji globalnych rynków wschodzących. W większości przypadków głównym przedmiotem lokat tych funduszy są Brazylia, Rosja, Indie i Chiny, czyli tzw. BRIC. Dzięki sporym wzrostom na giełdach zwłaszcza trzech pierwszych spośród wymienionych krajów, to właśnie te fundusze przyniosły inwestorom największe zyski, które średnio podliczyliśmy na 8,7 proc. Dobrze wypadły też fundusze akcji z kategorii globalnych i europejskich rynków rozwiniętych, rynku amerykańskiego oraz europejskich rynków wschodzących.
Najrozsądniejszą obecnie strategią dla inwestorów o krótkim i średnim horyzoncie inwestycyjnym, posiadającym jednostki uczestnictwa funduszy ze znacznym udziałem akcji, czy to agresywnych, czy mieszanych (zrównoważonych), czy stabilnego wzrostu, wydaje się stopniowe ograniczanie zaangażowania w te lokaty i przygotowanie się na możliwość wystąpienia korekty wzrostów, które w zasadzie trwają już przecież nieprzerwanie od połowy lutego. Przy obecnych cenach, korzystnym rozwiązaniem może okazać się, np. sprzedaż połowy posiadanych jednostek. Jakby na to nie patrzeć, wyceny są obecnie o kilkadziesiąt procent wyższe niż na początku 2009 roku.
W segmencie funduszy dłużnych najbardziej opłacalna inwestycją były produkty lokujące w obligacje denominowane w euro. Tylko w tym jednym miesiącu odnotowały 3,2-proc. wzrost wartości jednostki uczestnictwa. Nieco słabiej uplasowały się fundusze obligacji dolarowych, z zyskiem na poziomie 2,3 proc. Pomogło im osłabienie złotego, które względem wspólnej europejskiej waluty wyniosło 3 proc., a wobec amerykańskiej 0,6 proc. Nie uwzględniając tego czynnika, zyski funduszy eurowych i dolarowych papierów dłużnych są niższe, co doskonale obrazują wyniki funduszy z jednostkami rozliczanymi wyłącznie w danej walucie. W takim przypadku zysk funduszy obligacji eurowych wyniósł 0,5 proc., a dolarowych 1,6 proc.
W porównaniu z tym, ile można było zarobić na funduszach denominowanych w walutach, produkty inwestujące w krajowe papiery dłużne wypadły tym razem dość blado, choć średnio przyniosły 0,6 proc. zysku, co samo w sobie wcale nie jest takim złym osiągnięciem. Zresztą jest to tylko wartość średnia, a warto zwrócić uwagę, że w przypadku poszczególnych funduszy wyniki były mocno zróżnicowane. Jednostka funduszu Amplico Obligacji (d. AIG), który odnotował najwyższą stopę zwrotu, wzrosła o ponad 3,4 proc., czyli więcej niż w tym samym czasie przyniosła inwestycja w najlepszy spośród funduszy polskich akcji.
W dłuższym terminie na sytuację na rynku obligacji największy wpływ będzie miał gigantyczny deficyt, jaki rząd założył w opublikowanym we wrześniu projekcie budżetu na 2010 rok. Mówiąc precyzyjniej, istotny jest sposób, w jaki będzie musiał być sfinansowany. Potrzeby pożyczkowe państwa, które netto szacuje się w sumie na 200 mld zł, będą musiały być w znacznym stopniu pokryte pieniędzmi pozyskanymi z emisji obligacji. Ich zwiększona podaż z dużym prawdopodobieństwem może się przełożyć na wzrost rentowności (skarb państwa, aby zachęcić inwestorów do zakupu, będzie zmuszony zaoferować lepsze oprocentowanie), co oznacza spadek ich cen, a zatem gorsze wyniki funduszy obligacji. Taki scenariusz jest jak najbardziej realny, tym bardziej, że Polska nie jest (i nie będzie w przyszłym roku) jedynym krajem o dużym deficycie do pokrycia, a konkurowanie z innymi państwami o pieniądze globalnych inwestorów oznaczać może wzrost rentowności, choć może też być to łagodzone przez ewentualny spadek inflacji.
Bernard Waszczyk, analityk Open Finance
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Na rynkach nadal dominował optymizm2010-03-20 11:30:27Tydzień pod znakiem konsolidacji notowań EUR/PLN2010-03-20 11:16:32Największe obroty w historii GPW2010-03-19 19:57:58EUR/USD coraz bliżej dołka2010-03-19 19:44:46Grecja i Bank Indii umocniły dolara, złoty traci2010-03-19 19:34:08 |





