oferty biznesowe   giełda samochodowa   oferty pracy   english version

Czasy na świecie:

Nowy Jork (USA) 20:53:29 -6h
Tokio (Japonia) 10:53:29 +8h
Sydney (Australia) 11:53:29 +9h
Londyn (Anglia) 01:53:29 -1h
kursy walut | Waluty.com.pl

Artykuł

Menu artykułu

Treść artykułu

90

Po 2011 r. kolejna fala emigracji

05.09.2008 17:09 piątek

W polskim prawie pracy od czasów obietnic nie zmieniło się nic. To, czego nie potrafili zrealizować politycy spełnił silny złoty.

Jedną z wyborczych obietnic minionej kampanii był powrót Polaków pracujących poza granicami, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, do domów. Powrót, który miał polegać na stworzeniu takich warunków pracy w kraju, by bardziej opłacało się zostać w ojczyźnie, niż krótko po studiach zostawiać rodzinę i jechać daleko od domu, a następnie zmywać naczynia w restauracji.
W polskim prawie pracy od czasów obietnic nie zmieniło się nic. To, czego nie potrafili zrealizować politycy spełnił silny złoty. Coraz mniej bowiem opłaca się pracować na wyspach. Podczas gdy jeszcze do niedawna 1000 funtów w przeliczeniu dawało 6000 złotych, dziś to zaledwie 4000.

Tylko podwyżki cen

Czy jednak kurs złotego w stosunku do funta zmusi Polaków do powrotu, tak, by z okazji kolejnych wyborów, politycy mogli przekuć to na swój własny sukces? Wątpliwe.

W kraju, w którym panuje już 5-proc. inflacja i zanosi się tylko na więcej, a związki zawodowe po całodziennych protestach blokujących stolicę są w stanie wywalczyć 20-złotowe podwyżki i to dla wybranych grup zawodowych, nadal nie opłaca się pracować. I na nic zda się propaganda sukcesu, że dziś możemy kupować tanio samochody za granicą, czy wyjeżdżać na tanie wycieczki.

32 minuty na hamburgera

Amerykański tygodnik „The Economist” pyta, czy w Polsce mamy zatem już drugą Amerykę, cytuje tygodnik „Wprost”. „Big Mac kosztuje w Polsce 7 zł, co w przeliczeniu daje 3,45 dolara, podczas gdy jego cena w Stanach Zjednoczonych wynosi 3,57 dolara” – czytamy. Czy to jednak powód do dumy? Niespecjalnie, bo „porównać bowiem trzeba jeszcze siłę nabywczą pensji. Polak na jednego Big Maca musi pracować średnio 32 minuty, Amerykanin – 11 – 14 minut” – przytacza dalej „Wprost”. Smutne, ale prawdziwe. Zatem kiedy mówi nam się o podwyżkach warto przeliczyć ile za naszą pensję możemy kupić samochodów czy pralek w porównaniu z naszymi zachodnimi sąsiadami.

Ucieczka do Niemiec

Jakby tego było mało, już w 2011 r. otworzy się dla polskich pracowników rynek niemiecki. Nasi zachodni sąsiedzi potrzebują jego otwarcia by zapełnić nisze w zawodach, które tam cieszą się coraz mniejszym powodzeniem, podobnie jak było w Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony obawiają się zalania rynku niemieckiego olbrzymią ilością polskich pracowników. Dotychczas analitycy i politycy uspokajali. Czy jednak strach Niemców nie może okazać się uzasadniony. Niemiecki rynek jest o tyle dla nas atrakcyjny, że obecni jesteśmy na nim już od dawna. Polscy pracownicy cieszą się tam dużym szacunkiem i są poszukiwani. W przeciwieństwie do wyjazdu na wyspy nie trzeba porzucać rodziny. Wystarczy w weekend wsiąść w samochód, by w kilka godzin ponownie znaleźć się w domu. Nie łudźmy się, jeśli sytuacja na polskim rynku pracy nie ulegnie poprawie, czeka nas kolejna fala emigracji.

Chińczyk na wszystko

Jak w tej sytuacji zachowuje się państwo? Co ciekawe jak pracodawca – i to myślący bardzo krótkowzrocznie na temat swojej firmy. Wolimy bowiem poszukać tańszego pracownika, niż zapłacić więcej za droższego, ale wykwalifikowanego. Premier Waldemar Pawlak obwieścił nam, że z racji, iż drogi i stadiony na olimpiadę w Londynie 2012 r. budują Polacy, to polskie drogi i polskie stadiony wybudują nam Chińczycy. Czemu akurat oni? Są dla polskich polityków wymarzoną siłą roboczą, ponieważ pracują za pensję w wysokości 400 zł i nie są objęci żadnym ubezpieczeniem. Nic więc dziwnego, że po naszym wejściu do Unii, nawet pracownicy ze Wschodu traktują Polskę najwyżej jako miejsce do przesiadki w kierunku innych miejsc pracy… A przecież do niedawna obawialiśmy się zalewu naszego rynku pracy choćby przez Ukraińców.

Made in...?

Wychodzi na to, że na podwyżki nie ma co liczyć, co najwyżej te w sklepach.
Z powodu krótkowzroczności rządzących kraj powoli, ale skutecznie, drenuje się z najlepszych fachowców. Coraz mniej z nas pracuje w Anglii na zmywaku, a coraz więcej otwiera tam swoje firmy i obejmuje stanowiska menedżerskie – czy ta informacja na pewno powinna przyprawiać o dumę? Z czego bowiem być dumnym? Z tego, że młodzi Polacy są wystarczająco dobrzy dla brytyjskiego rządu, ale nie wygrają z chińską konkurencją w ojczyźnie? Im lepszą pracę dostaną za granicą, tym większa pewność, że do kraju nie wrócą. A wyjadą nie tylko oni, ale i ich dzieci. Może więc warto się zastanowić, czy chcemy, by wkrótce na towarach zaczął się pojawiać napis „Made in Poland”, bo jedynymi pracownikami jacy zostaną, będą harujący za dolara Chińczycy…

Eliza Snowacka

Gazeta Finansowa








Inne artykuły z tego działu: Inne artykuły:

Reklama

Notowania

Chcesz otrzymywać nasz newsletter? Wystarczy, że podasz swój adres email



Zobacz newsletter waluty.com.pl

Sonda

Kurs złotówki jest:

Za wysoki
Optymalny
Za niski

Reklama