Reklama
Najnowsze
IAR: 2 Sejm-specustawa stoczniowa
IAR: Sejm-specustawa stoczniowa
Trudno o fundusze na inwestycje w branży energetycznej i górnictwie
"Bank Światowy jest otwarty na pomoc w odbudowie polskiego górnictwa"
IAR: Sejm-budżet-zbiorcza
Jutro na NewConnect zadebiutuje klub piłkarki Ruch Chorzów
IAR: Poznań - Unia Europejska
IAR: Szczecin - majątek stoczni do dzierżawy.
Najpopularniejsze
Komu opłaci się w 2009 roku podatek liniowy, a komu skala PIT
Analiza wtórnego rynku nieruchomości - październik 2008
Do 10 proc. można zarobić na lokacie, 8 proc. na koncie oszczędnościowym
Jak działają swapy kredytowe, które wywołały kryzys w USA
Kredyty hipoteczne: SNB obniżył stopy, ale wrócą złote i euro
Tusk o elektrowniach atomowych
Kredyty walutowe: Pociecha dla kredytobiorców
Kredyty walutowe: Kiedy warto zmienić walutę
Szukaj
Artykuł
Po 2011 r. kolejna fala emigracji
05.09.2008 17:09 piątekW polskim prawie pracy od czasów obietnic nie zmieniło się nic. To, czego nie potrafili zrealizować politycy spełnił silny złoty.
Jedną z wyborczych obietnic minionej kampanii był powrót Polaków pracujących poza granicami, zwłaszcza w Wielkiej Brytanii, do domów. Powrót, który miał polegać na stworzeniu takich warunków pracy w kraju, by bardziej opłacało się zostać w ojczyźnie, niż krótko po studiach zostawiać rodzinę i jechać daleko od domu, a następnie zmywać naczynia w restauracji.
W polskim prawie pracy od czasów obietnic nie zmieniło się nic. To, czego nie potrafili zrealizować politycy spełnił silny złoty. Coraz mniej bowiem opłaca się pracować na wyspach. Podczas gdy jeszcze do niedawna 1000 funtów w przeliczeniu dawało 6000 złotych, dziś to zaledwie 4000.
Tylko podwyżki cen
Czy jednak kurs złotego w stosunku do funta zmusi Polaków do powrotu, tak, by z okazji kolejnych wyborów, politycy mogli przekuć to na swój własny sukces? Wątpliwe.
32 minuty na hamburgera
Amerykański tygodnik „The Economist” pyta, czy w Polsce mamy zatem już drugą Amerykę, cytuje tygodnik „Wprost”. „Big Mac kosztuje w Polsce 7 zł, co w przeliczeniu daje 3,45 dolara, podczas gdy jego cena w Stanach Zjednoczonych wynosi 3,57 dolara” – czytamy. Czy to jednak powód do dumy? Niespecjalnie, bo „porównać bowiem trzeba jeszcze siłę nabywczą pensji. Polak na jednego Big Maca musi pracować średnio 32 minuty, Amerykanin – 11 – 14 minut” – przytacza dalej „Wprost”. Smutne, ale prawdziwe. Zatem kiedy mówi nam się o podwyżkach warto przeliczyć ile za naszą pensję możemy kupić samochodów czy pralek w porównaniu z naszymi zachodnimi sąsiadami.
Ucieczka do Niemiec
Jakby tego było mało, już w 2011 r. otworzy się dla polskich pracowników rynek niemiecki. Nasi zachodni sąsiedzi potrzebują jego otwarcia by zapełnić nisze w zawodach, które tam cieszą się coraz mniejszym powodzeniem, podobnie jak było w Wielkiej Brytanii. Z drugiej strony obawiają się zalania rynku niemieckiego olbrzymią ilością polskich pracowników. Dotychczas analitycy i politycy uspokajali. Czy jednak strach Niemców nie może okazać się uzasadniony. Niemiecki rynek jest o tyle dla nas atrakcyjny, że obecni jesteśmy na nim już od dawna. Polscy pracownicy cieszą się tam dużym szacunkiem i są poszukiwani. W przeciwieństwie do wyjazdu na wyspy nie trzeba porzucać rodziny. Wystarczy w weekend wsiąść w samochód, by w kilka godzin ponownie znaleźć się w domu. Nie łudźmy się, jeśli sytuacja na polskim rynku pracy nie ulegnie poprawie, czeka nas kolejna fala emigracji.
Chińczyk na wszystko
Jak w tej sytuacji zachowuje się państwo? Co ciekawe jak pracodawca – i to myślący bardzo krótkowzrocznie na temat swojej firmy. Wolimy bowiem poszukać tańszego pracownika, niż zapłacić więcej za droższego, ale wykwalifikowanego. Premier Waldemar Pawlak obwieścił nam, że z racji, iż drogi i stadiony na olimpiadę w Londynie 2012 r. budują Polacy, to polskie drogi i polskie stadiony wybudują nam Chińczycy. Czemu akurat oni? Są dla polskich polityków wymarzoną siłą roboczą, ponieważ pracują za pensję w wysokości 400 zł i nie są objęci żadnym ubezpieczeniem. Nic więc dziwnego, że po naszym wejściu do Unii, nawet pracownicy ze Wschodu traktują Polskę najwyżej jako miejsce do przesiadki w kierunku innych miejsc pracy… A przecież do niedawna obawialiśmy się zalewu naszego rynku pracy choćby przez Ukraińców.
Made in...?
Wychodzi na to, że na podwyżki nie ma co liczyć, co najwyżej te w sklepach.
Z powodu krótkowzroczności rządzących kraj powoli, ale skutecznie, drenuje się z najlepszych fachowców. Coraz mniej z nas pracuje w Anglii na zmywaku, a coraz więcej otwiera tam swoje firmy i obejmuje stanowiska menedżerskie – czy ta informacja na pewno powinna przyprawiać o dumę? Z czego bowiem być dumnym? Z tego, że młodzi Polacy są wystarczająco dobrzy dla brytyjskiego rządu, ale nie wygrają z chińską konkurencją w ojczyźnie? Im lepszą pracę dostaną za granicą, tym większa pewność, że do kraju nie wrócą. A wyjadą nie tylko oni, ale i ich dzieci. Może więc warto się zastanowić, czy chcemy, by wkrótce na towarach zaczął się pojawiać napis „Made in Poland”, bo jedynymi pracownikami jacy zostaną, będą harujący za dolara Chińczycy…
Eliza Snowacka
Gazeta Finansowa
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
IAR: 2 Sejm-specustawa stoczniowa2008-12-03 21:45:30IAR: Sejm-specustawa stoczniowa2008-12-03 21:15:11Trudno o fundusze na inwestycje w branży energetycznej i górnictwie2008-12-03 17:47:16"Bank Światowy jest otwarty na pomoc w odbudowie polskiego górnictwa"2008-12-03 17:40:57IAR: Sejm-budżet-zbiorcza2008-12-03 17:40:29 |
Czwartek, 4 grudnia - publikacje danych makro2008-12-03 22:09:57Trudno o fundusze na inwestycje w branży energetycznej i górnictwie2008-12-03 17:47:16"Bank Światowy jest otwarty na pomoc w odbudowie polskiego górnictwa"2008-12-03 17:40:57Jutro na NewConnect zadebiutuje klub piłkarki Ruch Chorzów2008-12-03 17:11:36Coraz więcej firm planuje zwalniania pracowników2008-12-03 13:04:56 |



