oferty biznesowe   giełda samochodowa   oferty pracy   english version

Czasy na świecie:

Nowy Jork (USA) 20:25:46 -6h
Tokio (Japonia) 10:25:46 +8h
Sydney (Australia) 11:25:46 +9h
Londyn (Anglia) 01:25:46 -1h
kursy walut | Waluty.com.pl

Artykuł

Menu artykułu

Treść artykułu

90

Nie mają po co wracać do kraju?

05.09.2008 11:06 piątek

Nasze państwo na gwałt potrzebuje rąk do pracy. Jeśli jednak sprawdzą się prognozy analityków, prędzej pojawią się nad Wisłą Chińczycy niż do kraju wrócą Polacy.

Politycy zachęcają pracujących za granicą Polaków do powrotu, wszak do Euro 2012 niedaleko. Niestety, gołym okiem widać, że roboty budowlane posuwają się w żółwim tempie. Głównym wabikiem, mającym skłonić naszych rodaków do kupna biletów powrotnych do Warszawy, Krakowa czy Katowic ma być umorzenie niezapłaconych w Polsce podatków, a nawet zwrot tych już uiszczonych.

Nie wystarczy?

Zgodnie z obowiązującą od szóstego sierpnia 2008 r. ustawą abolicyjną (Ust. z 25 lipca 2008 r. DzU nr 143, poz. 894), przywilej ten dotyczy polskich podatników, którzy przynajmniej w jednym roku podatkowym, w latach 2002–2007, podlegali tzw. nieograniczonemu obowiązkowi podatkowemu i uzyskiwali w tym roku przychody za granicą.

Abolicja podatkowa może jednak nie wystarczyć, by do Polski zaczęli masowo wracać nasi krajanie. Potrzebne są też wysokie pensje, a te choć w ostatnich kilku latach wzrosły mogą nie zadowolić Polaków, otoczonych za granicą lepszą opieką zdrowotną i socjalną niż nad Wisłą.

Słabe argumenty

Również zdaniem analityków argument finansowy, który zazwyczaj jest decydujący może zawieść. Według ekspert prawno-gospodarczej Krajowej Izby Gospodarczej, Agnieszki Durlik-Khouri, płace w Polsce mogą jeszcze wzrosnąć, ale tylko o ok. 10 proc. – Możliwe jednak, że w związku ze wzrostem kosztów produkcji będzie to ostatni rok wzrostu płac. Najtrudniej sprostać wymaganiom pracowników będzie eksporterom, którzy borykają się z coraz większymi problemami. Według Durlik-Khouri, jeśli Polacy w ogóle zaczną wracać, to będą to najpierw osoby pracujące na Wyspach Brytyjskich w przemyśle budowlanym przeżywającym obecnie kryzys. Na powrót fachowców z Londynu może liczyć także polski sektor finansowy. Ekspert KIG-u podkreśla jednocześnie, że ponowne pojawienie się w naszym kraju nawet niewielkiej liczby Polaków chętnych do pracy będzie korzystne dla naszych firm, które cierpią na coraz większe braki kadrowe.

Polska rzeczywistość

Nasi budowlańcy, jeśli zdecydują się na powrót, będą musieli zmierzyć się z polską rzeczywistością. Polscy robotnicy są w stanie zarobić w Wielkiej Brytanii ok. 6000 zł (wg Money.pl). W ojczyźnie – jak wynika z raportu Polskiej Izby Przemysłowo - Handlowej Budownictwa – średnio 3500 zł. Jednak koszty życia na Wyspach mogą pochłonąć nawet połowę tej kwoty. Niestety, również koszty utrzymania w Polsce, choć wciąż są niższe niż w Wielkiej Brytanii, stale rosną. Jak wynika z analizy serwisu Rynek Pracy.pl, w 2008 r. ceny żywności i napojów bezalkoholowych wzrosły w stosunku do roku ubiegłego o 1,5 proc. Więcej niż w zeszły roku płacimy też za np. towary, usługi i odzież. W tej sytuacji jedynym argumentem za powrotem mogłyby być niższe podatki.

Bogaty zyska

Jak donosi portal ekonomiczny Bankier.pl, uchwalona w 2006 r. obniżka podatku dochodowego zaplanowana na 2009 r. będzie korzystna przede wszystkim dla zarabiających najwięcej. Według analizy serwisu, polski mężczyzna otrzymujący przeciętnie w 2007 r. 3500 zł brutto (mediana wynagrodzeń według Internetowego Badania Wynagrodzeń 2007, portal Wynagrodzenia.pl), na obniżce podatków w skali roku zyska ok. 318 zł. Przy zarobkach kobiety zarabiającej 2520 zł roczny zysk na obniżce podatków wyniesie niemal 217 zł – twierdzi Bankier.pl.
Najwięcej skorzystają Polacy otrzymujący wynagrodzenia powyżej 8500 zł – co najmniej 6579 zł rocznie – twierdzi serwis ekonomiczny. Ta grupa to jednak tylko 10 proc. naszego społeczeństwa – wynika z raportu Internetowe Badanie Wynagrodzeń 2007, przygotowanego przez serwis płacowy Wynagrodzenia.pl.

Złe prawo

Zarobki w Polsce wciąż mogą być zatem niewystarczające, by do ojczyzny powrócili Polacy. Ktoś jednak pracować musi. W tej sytuacji spojrzenia pracodawców i polityków w naturalny sposób kierują się na Wschód, a w szczególności na Chiny, gdzie rąk do pracy nie brakuje. Przed taką filozofią przestrzega jednak Konfederacja Pracodawców Polskich. – Przestrzegam przed filozofią „miski ryżu”. Chciałbym przypomnieć członkom rządu, że każda firma działająca na polskim rynku, także chińska, musi spełniać wymagania obowiązujące w polskim prawie. Zagraniczne firmy muszą respektować płacę minimalną, odprowadzać ZUS i inne składki, wypełniać masę formularzy i sprawozdań. Tak, jak to robi każdy polski pracodawca. Po wypełnieniu tych wszystkich wymagań może się okazać, że atrakcyjność cenowa, na którą tak bardzo liczy polski rząd, stanie się iluzją – mówi prezydent Konfederacji Pracodawców Polskich, Andrzej Malinowski. Jego zdaniem powodem coraz większych i coraz bardziej karygodnych opóźnień w przygotowywaniu infrastruktury na Euro 2012. winne jest złe prawo, mimo szumnych zapowiedzi, wciąż nie ulegające pozytywnym zmianom.

Jerzy Mosoń

Gazeta Finansowa








Inne artykuły z tego działu: Inne artykuły:

Reklama

Notowania

Chcesz otrzymywać nasz newsletter? Wystarczy, że podasz swój adres email



Zobacz newsletter waluty.com.pl

Sonda

Kurs złotówki jest:

Za wysoki
Optymalny
Za niski

Reklama