Reklama
Najnowsze
Podsumowanie dnia na złotym
Raport popołudniowy - waluty świata
Waluty: EURUSD pod presją słabych danych makro
Listopad na globalnych rynkach finansowych – krajobraz po bitwie
Waluty: Złoty znacznie stracił na wartości
Waluty: Inwestorzy ponownie w złych nastrojach
Waluty: Słabe dane z USA bez wpływu na EUR/USD
Waluty: Polski złoty czeka na decyzję ECB
Najpopularniejsze
Rynek walutowy wciąż pod wpływem sytuacji na światowych parkietach
Waluty: Czarny grudzień?
Poranny raport walutowy
Podsumowanie dnia na złotym
Waluty: Pogorszenie sentymentu
PKB za III kwartał wciąż jest dobrze? Nie do końca
Waluty: Analiza tygodniowa
GPW: Czy wszystko co złe jest zdyskontowane?
Szukaj
Artykuł
Tygodniowy Przegląd Rynku Finansowego
27.06.2008 19:59 piątek
NAJWAŻNIEJSZE WYDARZENIA Z RYNKÓW
- RPP podniosła stopy procentowe o 25 pkt bazowych.
- Fed pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie.
- Sprzedaż detaliczna w maju wzrosła w Polsce o 14,9 proc.
POLSKI RYNEK
Przez pierwsze dni tygodnia na rynku walutowym nie działo się nic godnego uwagi – inwestorzy po prostu czekali na decyzję Rady Polityki Pieniężnej i Fed, co do stóp procentowych. Kiedy komunikat Fed okazał się mało restrykcyjnych, a z wypowiedzi członków RPP można było domyślać się, że kolejne podwyżki stóp w Polsce są nadal możliwe, złoty zyskiwał na wartości. Ale tylko do czasu. W reakcji na wzrost notowań ropy i spadek indeksów giełdowych na świecie, inwestorzy nabrali awersji do ryzyka. W efekcie w końcówce tygodnia nasza waluta traciła na wartości. W skali tygodnia frank podrożał o 0,5 proc. do 2,093 PLN, euro spadło o 0,1proc.
do 3,362 PLN, a dolar staniał o 0,9 proc. do 2,134 PLN.
ZAGRANICZNE RYNKI
Kluczowym dniem dla pary euro/dolar była środa i komunikat po posiedzeniu Fed. Stóp procentowych w Stanach nie zmieniono, a z komunikatu wynikało, że podwyżek szybko nie należy się spodziewać. Od tego momentu dolar tracił na wartości, do czego przyczyniły się także spadki na giełdach i coraz głośniejsze opinie o kłopotach amerykańskich koncernów samochodowych. W skali tygodnia euro podrożało o 0,9 proc. do 1,575 PLN. Jen umocnił się do dolara o 1 proc., mimo słabych danych z japońskiej gospodarki (wzrosła inflacja, spadły wydatki konsumentów). Wobec euro jen umocnił się o 0,1 proc. Wzrost jena to wyraz obaw inwestorów o siłę globalnej gospodarki i ewentualnie o podwyżki stóp w Japonii wobec inflacji najwyższej od 10 lat.
RYNEK OBLIGACJI
POLSKI RYNEK
Początkowo nasze obligacje zyskiwały na wartości, zwłaszcza po wstępnych danych o projekcji inflacji, z których wynikało, że NBP przewiduje spadek inflacji w 2009 r. (choć wcześniej
utrzyma się ona na wysokim poziomie). Ale końcówka tygodnia przyniosła wzrost nerwowości na rynkach światowych, a wraz z nią spadek cen polskich papierów skarbowych. Na koniec tygodnia rentowność obligacji i tak była niższa niż w zeszły piątek – dwulatki dawały 6,78 proc. zysku – o 10 pkt mniej niż tydzień temu, a obligacje 10-letnie 6,43 proc. (spadek o 4 pkt).
Z kolei trzymiesięczna stopa WIBOR, o którą opiera się większość złotowych kredytów hipotecznych wzrosła w skali tygodnia o 6 pkt do 6,64 proc.
ZAGRANICZNE RYNKI
Kłopoty rynków akcji, wzrost cen ropy naftowej, niepokój związany z kondycją sektora finansowego – to wszystko skłoniło inwestorów do powrotu na rynek obligacji w USA. Zwłaszcza, że perspektywa podwyżek stóp procentowych w Stanach zdaje się nieco odsuwać. W rezultacie na koniec tygodnia rentowność papierów dwuletnich spadła do 2,63 proc. z 2,86 proc. w zeszły piątek, a dziesięcioletnich do 4,02 proc., a więc o 17 punktów.
W Europie sytuacja była podobna. Rentowność obligacji dwuletnich spadła do 4,42 proc. z 4,62 proc., 10-letnich do 4,51 proc. (także z 4,62 proc.).
RYNKI AKCJI
POLSKI RYNEK
Za nami szósty tydzień z rzędu, w czasie którego akcje traciły na wartości. Ponieważ nasze indeksy już wcześniej mocno spadały, do pewnego momentu można było się łudzić, że GPW jest uodporniona na spadki na świecie, że one zostały już zdyskontowane.
Aż nadeszła piątkowa sesja, kiedy trzeba było tę obserwację potwierdzić. Zamiast tego mamy nowe dwuletnie dołki indeksów, słaby popyt, który nie jest w stanie powstrzymać przeceny nawet wówczas, gdy obroty pozostają na niskim poziomie. W skali tygodnia WIG20 stracił 3,3 proc. (10,5 proc. od początku czerwca), WIG 3,75 proc, mWIG prawie 5 proc., a sWIG 4,25 proc. Jak jest – każdy widzi.
ZAGRANICZNE RYNKI
EUROPA w mijającym tygodniu przez rynki akcji na całym świecie przeszła fala wyprzedaży, która sprowadziła wiele indeksów na najniższe poziomy od kilku miesięcy. Coraz więcej danych publikowany w Europie Zachodniej wysyła alarmowe światło przestrzegające przed wiszącym w powietrzu spowolnieniem (indeks ISM w sektorze usług spadł poniżej 50 pkt.). Stopy procentowe podniosły banki centralne w Polsce i Norwegii, ale dla konsumentów w regionie największym problemem pozostaje inflacja, która zmusi ECB do zwiększenia kosztu kredytu.
USA dla indeksu 30 największych spółek DJIA kończący się miesiąc jest najgorszym czerwcem od lat 30 ubiegłego stulecia. FED nie zaskoczył rynku podwyżką stóp procentowych, a jedynie zaostrzył ton wypowiedzi podkreślając niepokój o rosnące ceny energii i żywności. W sektorze bankowym sytuacja nie ulega poprawie - kolejne instytucje zwiększają odpisy wartości z tytułu nietrafionych decyzji i udzielania złych kredytów (Fortis, Citigroup) oraz redukują liczbę zatrudnionych pracowników (jak UBS, Citigroup czy Bank of America).
AZJA w tym tygodniu dowiedzieliśmy się, że poziom inflacji w Japonii jest najwyższy od ok. dziesięciu lat i wynosi 1,5 proc. Konsumenci kupują coraz mniej, a gospodarka, która ok. 80 proc. swojego wzrostu czerpie z eksportu nie jest w stanie odciąć się od spowolnienia w USA i wkracza w trudny okres. Na chińskim rynku nadal trwa głęboka korekta ubiegłorocznych wzrostów, gdzie w czerwcu główny indeks spadł o ok. 14 proc.
RYNEK SUROWCÓW
Kolejne rekordy cenowe na rynku ropy przyprawiają o ból głowy konsumentów i inwestorów na całym świecie - w piątek baryłka kosztowała w Londynie nawet 142,1 USD i chociaż po południu część graczy zamykała zyskowne długie pozycje na kontraktach terminowych cena nie zdołała osunąć się poniżej 140 USD. Szereg czynników składa się na takie nerwowe ruchy na rynku
surowców - najważniejszy to słabnący dolar, ale nie bez znaczenia są wypowiedzi producentów ropy, z których część prognozuje ropę po 170 USD jeszcze tego lata (przewodniczący OPEC), a inni uznają, że na wydobycie jest na zbyt wysokim poziomie i rozważają zmniejszenie eksportu (Libia). Złoto nie pozostało obojętne na te sygnały i w ciągu dwóch dni podrożało z 875 USD do 926 USD za uncję. Nie bez znaczenia na ceny metali szlachetnych są spekulacje odnośnie zakręcenia kurka z ropą przez Iran, co zaogniłoby konflikt na Bliskim Wschodzie i wywołałoby dalszy skok cen na światowych rynkach. Miedź kosztowała w piątek po południu 8 500 USD za tonę.
FINANSE OSOBISTE
ILE PRACY KOSZTUJE NAS RATA KREDYTU HIPOTECZNEGO?
Trzy i pół dnia – tyle w miesiącu pracują mieszkańcy Lublina, klienci Open Finance, aby zapłacić ratę kredytu hipotecznego zaciągniętego we franku szwajcarskim. Za to najwięcej czasu zajmuje to poznańskim singlom – aż 6,7 dnia. Gdyby nie kredyty walutowe, na spłatę raty pracowalibyśmy przeciętnie blisko pół miesiąca.
Ceny mieszkań w polskich miastach bardzo różnią się od siebie. Podobnie zarobki. Nie ma w tym oczywiście nic odkrywczego. Ciekawym obiektem analizy jest jednak relacja zachodząca pomiędzy zarobkami a obciążeniami gospodarstw domowych z tytułu spłacanych co miesiąc rat kredytu hipotecznego. Dane naniesione na mapę Polski obrazują, ile przeciętnie spędzamy dni roboczych w pracy tylko po to, aby zarobić na ratę na mieszkanie, która – jak już się pojawia – w budżetach domowych zajmuje zazwyczaj, niechlubne w tej sytuacji, pierwsze miejsce.
Krakowianie pracują najkrócej
Z danych zebranych w maju 2008 r. z wniosków kredytowych złożonych za pośrednictwem Open Finance wynika, że kredytobiorcy zadłużający się we frankach szwajcarskich (zdecydowana większość), deklarujący, że prowadzą jednoosobowe gospodarstwa domowe, czyli tzw. single, na miesięczną ratę kredytu pracują średnio 6,1 dnia (przyjmujemy, że miesiąc ma przeciętnie 21 dni roboczych). Najkrócej – nieco ponad 5 dni w miesiącu, poświęcają na to mieszkańcy Krakowa. Na przeciwnym biegunie są mieszkańcy Poznania, którzy na ten cel muszą pracować blisko 7 dni. Ci drudzy, których racjonalne podejście do finansów jest czasem przedmiotem żartów, pożyczają na krótszy czas, stąd raty są wyższe, w efekcie jednak płacą bankowi mniejsze odsetki.
Mieszkańcy Warszawy uplasowali się tuż powyżej średniej (6,3 dnia). Zadłużają się oni na najdłuższy czas (ponad 35 lat) i na zdecydowanie największe kwoty, co oczywiście wynika z najwyższych cen, jakie zmuszeni są płacić za metr kwadratowy lokalu (ponad 8700 złotych). Ich sytuację poprawiają najwyższe dochody, w relacji do których rata kredytu w CHF stanowi 30 proc. (w PLN 44 proc.).
Krakowianom, którzy jednak zdecydowali się pożyczyć w rodzimej walucie, zarobienie na ratę zajmuje 7,5 dnia, zaś poznaniakom – prawie 9,5 dnia (średnia dla ośmiu miast wyniosła 8,7 dnia, czyli ponad 40 proc. więcej niż w przypadku kredytów w CHF). Jak widać, popularność kredytów we frankach szwajcarskich nie bierze się znikąd. Przeciętny stosunek wysokości raty do osiąganych miesięcznych dochodów w przypadku CHF to tylko 29 proc., podczas gdy w PLN jest to aż 41 proc. Pamiętajmy jednak, że to tylko jeden wydatek, do którego należy przecież doliczyć szereg innych stałych opłat, jak czynsz za mieszkanie czy rachunki za prąd, telefon, telewizję, itd. Po ich uwzględnieniu okazałoby się zapewne, że stałe obciążenia domowych budżetów niebezpiecznie zbliżają się, a w niektórych przypadkach przekraczają, 50 proc. - czyli poziom, który uznaje się za górny limit dla zachowania osobistej równowagi finansowej.
We dwójkę raźniej…
…spłacać kredyt mieszkaniowy. Klienci Open Finance, deklarujący, że żyją w dwuosobowych gospodarstwach domowych, na spłatę miesięcznej raty kredytu hipotecznego w CHF pracują przeciętnie 4,9 dnia. W zdecydowanie najlepszej sytuacji są mieszkańcy Lublina – tam na spłatę kredytu pracuje się najkrócej, bo tylko 3,4 dnia. Niestety nie ma nic za darmo. Niskie raty biorą się z najniższych kredytów, a te z kolei – po uwzględnieniu średniej ceny metra kwadratowego – wystarczają na mieszkania o przeciętnej powierzchni 45,5 mkw.
Najwięcej czasu na zarobienie na ratę poświęcają mieszkańcy Gdyni – aż 6,3 dnia. Zadłużają się przy tym przeciętnie na kwotę dwa razy wyższą niż wspomniani lublinianie, starcza im to jednak na znacząco większe mieszkania (66 mkw). Gdynianie muszą wysoko cenić sobie komfort, rozumiany jako większy metraż, bo ich przeciętny deklarowany dochód przewyższa dochód mieszkańca Lublina jedynie o 8 proc. Przekłada się to oczywiście na sporo wyższą relację raty do dochodów, która w Gdyni sięga 30 proc., podczas gdy w Lublinie to tylko 16 proc. Lekko z pewnością nie mają zwłaszcza ci mieszkańcy Gdyni, którzy zaciągnęli kredyt w złotym.
Na miesięczną ratę muszą pracować aż 8,9 dnia. Większe dochody dwuosobowych gospodarstw w oczywisty sposób pomagają lepiej zbilansować domowe budżety. Przy kredycie w CHF rata kredytu stanowi bowiem 23 proc., zaś w PLN 33 proc.
TYGODNIOWY PRZEGLĄD RYNKU FINANSOWEGO
Wydarzenia, rynki walut, rynki obligacji, polski rynek akcji: Emil Szweda, Łukasz Mickiewicz, Open Finance
Zagraniczne rynki akcji, rynek surowców: Łukasz Wróbel, Open Finance
Finanse osobiste: Bernard Waszczyk, Open Finance
Rynek funduszy inwestycyjnych: Dominika Pęcak; Wyniki na podstawie danych Analizy Online.
- RPP podniosła stopy procentowe o 25 pkt bazowych.
- Fed pozostawił stopy procentowe na niezmienionym poziomie.
- Sprzedaż detaliczna w maju wzrosła w Polsce o 14,9 proc.
POLSKI RYNEK
Przez pierwsze dni tygodnia na rynku walutowym nie działo się nic godnego uwagi – inwestorzy po prostu czekali na decyzję Rady Polityki Pieniężnej i Fed, co do stóp procentowych. Kiedy komunikat Fed okazał się mało restrykcyjnych, a z wypowiedzi członków RPP można było domyślać się, że kolejne podwyżki stóp w Polsce są nadal możliwe, złoty zyskiwał na wartości. Ale tylko do czasu. W reakcji na wzrost notowań ropy i spadek indeksów giełdowych na świecie, inwestorzy nabrali awersji do ryzyka. W efekcie w końcówce tygodnia nasza waluta traciła na wartości. W skali tygodnia frank podrożał o 0,5 proc. do 2,093 PLN, euro spadło o 0,1proc.
ZAGRANICZNE RYNKI
Kluczowym dniem dla pary euro/dolar była środa i komunikat po posiedzeniu Fed. Stóp procentowych w Stanach nie zmieniono, a z komunikatu wynikało, że podwyżek szybko nie należy się spodziewać. Od tego momentu dolar tracił na wartości, do czego przyczyniły się także spadki na giełdach i coraz głośniejsze opinie o kłopotach amerykańskich koncernów samochodowych. W skali tygodnia euro podrożało o 0,9 proc. do 1,575 PLN. Jen umocnił się do dolara o 1 proc., mimo słabych danych z japońskiej gospodarki (wzrosła inflacja, spadły wydatki konsumentów). Wobec euro jen umocnił się o 0,1 proc. Wzrost jena to wyraz obaw inwestorów o siłę globalnej gospodarki i ewentualnie o podwyżki stóp w Japonii wobec inflacji najwyższej od 10 lat.
RYNEK OBLIGACJI
POLSKI RYNEK
Początkowo nasze obligacje zyskiwały na wartości, zwłaszcza po wstępnych danych o projekcji inflacji, z których wynikało, że NBP przewiduje spadek inflacji w 2009 r. (choć wcześniej
utrzyma się ona na wysokim poziomie). Ale końcówka tygodnia przyniosła wzrost nerwowości na rynkach światowych, a wraz z nią spadek cen polskich papierów skarbowych. Na koniec tygodnia rentowność obligacji i tak była niższa niż w zeszły piątek – dwulatki dawały 6,78 proc. zysku – o 10 pkt mniej niż tydzień temu, a obligacje 10-letnie 6,43 proc. (spadek o 4 pkt).
Z kolei trzymiesięczna stopa WIBOR, o którą opiera się większość złotowych kredytów hipotecznych wzrosła w skali tygodnia o 6 pkt do 6,64 proc.
ZAGRANICZNE RYNKI
Kłopoty rynków akcji, wzrost cen ropy naftowej, niepokój związany z kondycją sektora finansowego – to wszystko skłoniło inwestorów do powrotu na rynek obligacji w USA. Zwłaszcza, że perspektywa podwyżek stóp procentowych w Stanach zdaje się nieco odsuwać. W rezultacie na koniec tygodnia rentowność papierów dwuletnich spadła do 2,63 proc. z 2,86 proc. w zeszły piątek, a dziesięcioletnich do 4,02 proc., a więc o 17 punktów.
W Europie sytuacja była podobna. Rentowność obligacji dwuletnich spadła do 4,42 proc. z 4,62 proc., 10-letnich do 4,51 proc. (także z 4,62 proc.).
RYNKI AKCJI
POLSKI RYNEK
Za nami szósty tydzień z rzędu, w czasie którego akcje traciły na wartości. Ponieważ nasze indeksy już wcześniej mocno spadały, do pewnego momentu można było się łudzić, że GPW jest uodporniona na spadki na świecie, że one zostały już zdyskontowane.
Aż nadeszła piątkowa sesja, kiedy trzeba było tę obserwację potwierdzić. Zamiast tego mamy nowe dwuletnie dołki indeksów, słaby popyt, który nie jest w stanie powstrzymać przeceny nawet wówczas, gdy obroty pozostają na niskim poziomie. W skali tygodnia WIG20 stracił 3,3 proc. (10,5 proc. od początku czerwca), WIG 3,75 proc, mWIG prawie 5 proc., a sWIG 4,25 proc. Jak jest – każdy widzi.
ZAGRANICZNE RYNKI
EUROPA w mijającym tygodniu przez rynki akcji na całym świecie przeszła fala wyprzedaży, która sprowadziła wiele indeksów na najniższe poziomy od kilku miesięcy. Coraz więcej danych publikowany w Europie Zachodniej wysyła alarmowe światło przestrzegające przed wiszącym w powietrzu spowolnieniem (indeks ISM w sektorze usług spadł poniżej 50 pkt.). Stopy procentowe podniosły banki centralne w Polsce i Norwegii, ale dla konsumentów w regionie największym problemem pozostaje inflacja, która zmusi ECB do zwiększenia kosztu kredytu.
USA dla indeksu 30 największych spółek DJIA kończący się miesiąc jest najgorszym czerwcem od lat 30 ubiegłego stulecia. FED nie zaskoczył rynku podwyżką stóp procentowych, a jedynie zaostrzył ton wypowiedzi podkreślając niepokój o rosnące ceny energii i żywności. W sektorze bankowym sytuacja nie ulega poprawie - kolejne instytucje zwiększają odpisy wartości z tytułu nietrafionych decyzji i udzielania złych kredytów (Fortis, Citigroup) oraz redukują liczbę zatrudnionych pracowników (jak UBS, Citigroup czy Bank of America).
AZJA w tym tygodniu dowiedzieliśmy się, że poziom inflacji w Japonii jest najwyższy od ok. dziesięciu lat i wynosi 1,5 proc. Konsumenci kupują coraz mniej, a gospodarka, która ok. 80 proc. swojego wzrostu czerpie z eksportu nie jest w stanie odciąć się od spowolnienia w USA i wkracza w trudny okres. Na chińskim rynku nadal trwa głęboka korekta ubiegłorocznych wzrostów, gdzie w czerwcu główny indeks spadł o ok. 14 proc.
RYNEK SUROWCÓW
Kolejne rekordy cenowe na rynku ropy przyprawiają o ból głowy konsumentów i inwestorów na całym świecie - w piątek baryłka kosztowała w Londynie nawet 142,1 USD i chociaż po południu część graczy zamykała zyskowne długie pozycje na kontraktach terminowych cena nie zdołała osunąć się poniżej 140 USD. Szereg czynników składa się na takie nerwowe ruchy na rynku
surowców - najważniejszy to słabnący dolar, ale nie bez znaczenia są wypowiedzi producentów ropy, z których część prognozuje ropę po 170 USD jeszcze tego lata (przewodniczący OPEC), a inni uznają, że na wydobycie jest na zbyt wysokim poziomie i rozważają zmniejszenie eksportu (Libia). Złoto nie pozostało obojętne na te sygnały i w ciągu dwóch dni podrożało z 875 USD do 926 USD za uncję. Nie bez znaczenia na ceny metali szlachetnych są spekulacje odnośnie zakręcenia kurka z ropą przez Iran, co zaogniłoby konflikt na Bliskim Wschodzie i wywołałoby dalszy skok cen na światowych rynkach. Miedź kosztowała w piątek po południu 8 500 USD za tonę.
FINANSE OSOBISTE
ILE PRACY KOSZTUJE NAS RATA KREDYTU HIPOTECZNEGO?
Trzy i pół dnia – tyle w miesiącu pracują mieszkańcy Lublina, klienci Open Finance, aby zapłacić ratę kredytu hipotecznego zaciągniętego we franku szwajcarskim. Za to najwięcej czasu zajmuje to poznańskim singlom – aż 6,7 dnia. Gdyby nie kredyty walutowe, na spłatę raty pracowalibyśmy przeciętnie blisko pół miesiąca.
Ceny mieszkań w polskich miastach bardzo różnią się od siebie. Podobnie zarobki. Nie ma w tym oczywiście nic odkrywczego. Ciekawym obiektem analizy jest jednak relacja zachodząca pomiędzy zarobkami a obciążeniami gospodarstw domowych z tytułu spłacanych co miesiąc rat kredytu hipotecznego. Dane naniesione na mapę Polski obrazują, ile przeciętnie spędzamy dni roboczych w pracy tylko po to, aby zarobić na ratę na mieszkanie, która – jak już się pojawia – w budżetach domowych zajmuje zazwyczaj, niechlubne w tej sytuacji, pierwsze miejsce.
Krakowianie pracują najkrócej
Z danych zebranych w maju 2008 r. z wniosków kredytowych złożonych za pośrednictwem Open Finance wynika, że kredytobiorcy zadłużający się we frankach szwajcarskich (zdecydowana większość), deklarujący, że prowadzą jednoosobowe gospodarstwa domowe, czyli tzw. single, na miesięczną ratę kredytu pracują średnio 6,1 dnia (przyjmujemy, że miesiąc ma przeciętnie 21 dni roboczych). Najkrócej – nieco ponad 5 dni w miesiącu, poświęcają na to mieszkańcy Krakowa. Na przeciwnym biegunie są mieszkańcy Poznania, którzy na ten cel muszą pracować blisko 7 dni. Ci drudzy, których racjonalne podejście do finansów jest czasem przedmiotem żartów, pożyczają na krótszy czas, stąd raty są wyższe, w efekcie jednak płacą bankowi mniejsze odsetki.
Mieszkańcy Warszawy uplasowali się tuż powyżej średniej (6,3 dnia). Zadłużają się oni na najdłuższy czas (ponad 35 lat) i na zdecydowanie największe kwoty, co oczywiście wynika z najwyższych cen, jakie zmuszeni są płacić za metr kwadratowy lokalu (ponad 8700 złotych). Ich sytuację poprawiają najwyższe dochody, w relacji do których rata kredytu w CHF stanowi 30 proc. (w PLN 44 proc.).
Krakowianom, którzy jednak zdecydowali się pożyczyć w rodzimej walucie, zarobienie na ratę zajmuje 7,5 dnia, zaś poznaniakom – prawie 9,5 dnia (średnia dla ośmiu miast wyniosła 8,7 dnia, czyli ponad 40 proc. więcej niż w przypadku kredytów w CHF). Jak widać, popularność kredytów we frankach szwajcarskich nie bierze się znikąd. Przeciętny stosunek wysokości raty do osiąganych miesięcznych dochodów w przypadku CHF to tylko 29 proc., podczas gdy w PLN jest to aż 41 proc. Pamiętajmy jednak, że to tylko jeden wydatek, do którego należy przecież doliczyć szereg innych stałych opłat, jak czynsz za mieszkanie czy rachunki za prąd, telefon, telewizję, itd. Po ich uwzględnieniu okazałoby się zapewne, że stałe obciążenia domowych budżetów niebezpiecznie zbliżają się, a w niektórych przypadkach przekraczają, 50 proc. - czyli poziom, który uznaje się za górny limit dla zachowania osobistej równowagi finansowej.
We dwójkę raźniej…
…spłacać kredyt mieszkaniowy. Klienci Open Finance, deklarujący, że żyją w dwuosobowych gospodarstwach domowych, na spłatę miesięcznej raty kredytu hipotecznego w CHF pracują przeciętnie 4,9 dnia. W zdecydowanie najlepszej sytuacji są mieszkańcy Lublina – tam na spłatę kredytu pracuje się najkrócej, bo tylko 3,4 dnia. Niestety nie ma nic za darmo. Niskie raty biorą się z najniższych kredytów, a te z kolei – po uwzględnieniu średniej ceny metra kwadratowego – wystarczają na mieszkania o przeciętnej powierzchni 45,5 mkw.
Najwięcej czasu na zarobienie na ratę poświęcają mieszkańcy Gdyni – aż 6,3 dnia. Zadłużają się przy tym przeciętnie na kwotę dwa razy wyższą niż wspomniani lublinianie, starcza im to jednak na znacząco większe mieszkania (66 mkw). Gdynianie muszą wysoko cenić sobie komfort, rozumiany jako większy metraż, bo ich przeciętny deklarowany dochód przewyższa dochód mieszkańca Lublina jedynie o 8 proc. Przekłada się to oczywiście na sporo wyższą relację raty do dochodów, która w Gdyni sięga 30 proc., podczas gdy w Lublinie to tylko 16 proc. Lekko z pewnością nie mają zwłaszcza ci mieszkańcy Gdyni, którzy zaciągnęli kredyt w złotym.
Na miesięczną ratę muszą pracować aż 8,9 dnia. Większe dochody dwuosobowych gospodarstw w oczywisty sposób pomagają lepiej zbilansować domowe budżety. Przy kredycie w CHF rata kredytu stanowi bowiem 23 proc., zaś w PLN 33 proc.
TYGODNIOWY PRZEGLĄD RYNKU FINANSOWEGO
Wydarzenia, rynki walut, rynki obligacji, polski rynek akcji: Emil Szweda, Łukasz Mickiewicz, Open Finance
Zagraniczne rynki akcji, rynek surowców: Łukasz Wróbel, Open Finance
Finanse osobiste: Bernard Waszczyk, Open Finance
Rynek funduszy inwestycyjnych: Dominika Pęcak; Wyniki na podstawie danych Analizy Online.
| Inne artykuły z tego działu: | Inne artykuły: |
|---|---|
Tydzień na Rynkach Finansowych- giełda, waluty, fundusze inwestycyjne2008-12-01 15:57:45Waluty: Analiza tygodniowa2008-12-01 09:30:53Surowce: Analiza rynku złota2008-12-01 09:16:53Surowce: Analiza rynku srebra2008-12-01 08:58:02Podsumowanie tygodnia na rynku walutowym2008-11-30 17:04:02 |
Podsumowanie dnia na złotym2008-12-01 17:27:10Raport popołudniowy - waluty świata2008-12-01 17:25:01Listopad na globalnych rynkach finansowych – krajobraz po bitwie2008-12-01 17:07:36Świat mierzony indeksami2008-12-01 16:20:39Tydzień na Rynkach Finansowych- giełda, waluty, fundusze inwestycyjne2008-12-01 15:57:45 |



