oferty biznesowe   giełda samochodowa   oferty pracy   english version

Czasy na świecie:

Nowy Jork (USA) 00:00:45 -6h
Tokio (Japonia) 14:00:45 +8h
Sydney (Australia) 15:00:45 +9h
Londyn (Anglia) 05:00:45 -1h
kursy walut | Waluty.com.pl

Artykuł

Menu artykułu

Treść artykułu

90

Analiza fraktalna na środę 31.05.06

31.05.2006 13:40 środa

Dane o krajowym PKB w pierwszym kwartale tego roku są słabe dla gospodarki. PKB Q1 wzrosło realnie +1.2% Q/Q i +4.6% r/r. Popyt krajowy zmienił się realnie +0.9% Q/Q. Nie wyrównane sezonowo PKB wzrosło +5.2% r/r. Nominalnie PKB Q1 spadło o –11.98% Q/Q. Nakłady brutto na środki trwałe zmieniły się realnie +1.1% Q/Q. Popyt krajowy nie nadąża za wzrostem gospodarczym, równie słabe jest tempo inwestycji. Wyniki pierwszego kwartału są wielkim rozczarowaniem i biorąc pod uwagę początek drugiego, sytuacja prawdopodobnie niewiele się zmieni przed wakacjami tego roku.

Proszę sobie odpowiedzieć tylko na jedno pytanie: co to oznacza, jeżeli nominalny spadek PKB w złotówkach wynosi prawie –12%, natomiast realny, wyrównany sezonowo jest jednak dodatni i wynosi +1.2%.

Dzisiejsze dane potwierdzają fakt, że polityka monetarna prowadzona przez NBP jest zbyt restrykcyjna i szkodliwa dla rozwoju gospodarki i w tej kategorii musimy mówić o jej porażce. 

Spodziewałem się słabych danych przede wszystkim z powodu produkcji przemysłowej, z którą były problemy, ale nie spodziewałem się aż tak słabych danych.  Stopa bezrobocia spadła w kwietniu do 17.2% wobec 17.8% w marcu. Po sprawdzeniu oficjalnych danych o Polakach zatrudnionych tylko w UK i Irlandii okazuje się, że pracuje tam tyle rodaków o ile oficjalnie spadło bezrobocie. Nie widzę więc powodów do zadowolenia z krajowej gospodarki, która ma trudności z tworzeniem nowych miejsc pracy i popytem wewnętrznym. Sprzedaż detaliczna wzrosła +4.8% m/m w tym samym okresie i 13.2% r/r. Dane o sprzedaży detalicznej są gorsze od oczekiwań. Kwiecień jest przecież miesiącem, w którym wypadła Wielkanoc i tradycyjnie zakupy konsumentów powinny być większe niż w okresie wcześniejszym, a były niewiele lepsze od poprzedniego zwykłego miesiąca.       
  
Wczoraj w miejscu modelowym euro/dolara mamy zasadniczą zmianę, wybicie w górę z 1.2750 do 1.2908. Miejsce fraktalne zbiegło się po pierwsze z nowym spadkiem dolara, po drugie z odwołaniem Johna Snowa ze stanowiska Sekretarza Skarbu. Na jego miejsce nominowany został Henry Paulson, widziany jako opcja obronna dla dolara. Na ile jest w stanie bronić pozycję dolara na rynku globalnym, zobaczymy, jest on jednak oczywiście zdecydowanie korzystniejszym wyborem niż Evans, któremu przedwcześnie wyrwało się o polityce słabego dolara. Henry Paulson jest człowiekiem doskonale obeznanym z Chinami, mającym za sobą około 90 wizyt roboczych do Chin i to świadczy o tym, że dla Białego Domu stosunki ekonomiczne z Chinami i rozwiązywanie problemów finansowych są o wiele ważniejsze niż kiedykolwiek przedtem. Paulson przyjął propozycję Busha pod pewnym warunkiem, upewniwszy się, że będzie nie tyle tubą poglądów innych ekspertów, co ekspertem  z własnym zdecydowanym zdaniem, które będzie mu wolno wyrażać.   
  
Od nowego szczytu roku 1.2971 na euro/dolarze z 15 maja korekta spadkowa przeszła w trend boczny na wysokich poziomach a teraz próbuje być rozbita całkowicie przez nowe długie pozycje otwarte @ 1.2822. Zasięg i długość tej korekty zależą nadal od zachowania się rynku metali i surowców. Z punktu  widzenia klasycznej analizy technicznej mamy do czynienia z formacją flagi, a więc znaczna część obserwujących rynek widzi obecną sytuację jako konsolidację przed wybiciem wyżej. Wybicie mamy, jest to jednak za mało, aby mówić o zdecydowanym wyjściu z obszaru konsolidacji. Co się stało, że dolar osłabił się we wtorek i jeszcze jest słaby dzisiaj? Niewątpliwie zmiana na stanowisku sekretarza skarbu mogła mieć zasadnicze znaczenie, nie mogliśmy przecież wiedzieć, że w Białym Domu kluczowe decyzje zapadną tak nagle i w dosyć dziwnych okolicznościach. Ropa naftowa próbowała zamykać lukę spadkową w formacji podwójnego szczytu, tego ostatecznie nie zrobiła, jej notowania cofnęły się w nieco niższe rejony. Można z tego wyciągnąć wniosek, że Snow, Evans i Paulson zostali w dużej części wykorzystani przez dobrze poinformowanych ludzi do zarobienia trochę pieniędzy na dolarze. Ropa naftowa nie zamknęła jeszcze luki spadkowej korpusem świecy dziennych, i dzisiaj jest notowana na poziomie 70.40. Niewiele zmieniły się notowania złota, chociaż istnieje ryzyko podchodzenia cen wyżej niż obecnie.  

Sentyment w naszym regionie uległ znacznemu pogorszeniu i po krótkiej przerwie niedźwiedzie dalej grasują na warszawskim parkiecie. Dzisiaj mamy ślady korekty i prawdopodobnie ta korekta pozostanie dominującym motywem do końca dzisiejszej sesji. Nowe spadki giełdowe zbiegły się z rozpoczęciem posiedzenia Rady Polityki Pieniężnej, której jeden z członków uważa, że realne stopy procentowe w Polsce są już na poziomie zbliżonym do innych krajów i jeżeli ktoś uważa inaczej to posługuje się popularnymi opiniami, natomiast jeżeli jest takiego samego zdania, to wykazuje się profesjonalnością i rozumie bez szczegółowych wyjaśnień na czym polega  „odpowiednie oczekiwania inflacyjne” i „stosowny horyzont czasowy”.

Niestety dla dolara najważniejszy z surowców dla dolara – ropa naftowa - nie chce za bardzo spadać i jest za wysoko, aby realnie myśleć o umacnianiu się dolara w większy sposób. Formacja podwójnego szczytu ma w sobie lukę spadkową, której grozi zamknięcie przy podejściu cen pod 72 dolary za baryłkę.

Złotówka utrzymuje się w stanie osłabienia, chociaż trudno tu mówić o trendzie. Po prostu widać, że ma większą skłonność do tracenia w stosunku do dolara i euro, aniżeli odwrotnie. Reaguje przede wszystkim na zmiany notowań euro/dolara, a ten reaguje na zwyżki notowań ropy naftowej.

Produkcja przemysłowa w kwietniu spadła w stosunku do marca –9.5%, natomiast rok do roku była wyższa o +5.8%. Po wyeliminowaniu czynników sezonowych produkcja przemysłowa spadła –0.5% m/m. Ceny produkcji sprzedanej przemysłu w kwietniu 2006 były o 1.4% wyższe niż w poprzednim miesiącu. Najwięcej wzrosły ceny w górnictwie (o 7.3%), czemu nie należy się dziwić, przy całym szaleństwie z bańką spekulacyjną rynku surowców. W przetwórstwie przemysłowym zanotowano wzrost cen o 1% m/m. Przypomnieć trzeba, że przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw spadło w kwietniu o –1.7% m/m. Obserwujemy kilka rzeczy: popyt wewnętrzny jest nadal niezwykle słaby, nie widać presji inflacyjnej ze strony wynagrodzeń, produkcja przemysłowa jest daleka od oczekiwań, nie tylko nie wykazuje wyraźnego wzrostu dynamiki, ale drugi rok z kolei zachowuje się w sposób bardzo niestabilny, sugerując wpływ bieżących (krótkoterminowych) czynników znacznie bardziej niż wynikałoby z generalnego pozytywnego sentymentu po wejściu Polski do Unii Europejskiej, nie widać hurraoptymizmu w inwestycjach, nie widać też dobrych perspektyw dla zmniejszenia bezrobocia, poza emigracją siły roboczej za granicę. Przy stopach procentowych 4% nasila się nadpłynność sektora bankowego i zwiększa restrykcjność polityki monetarnej. Tak kiepski kwiecień może spowodować, że wkrótce Rada Polityki Pieniężnej będzie miała podobny problem jak Bernake, co zrobić w obliczu spowolnienia gospodarczego i wzrostu inflacji w cenach producentów.

O godzinie 12:57 USDPLN notowany był na poziomie 3.0644, natomiast EURPLN na poziomie 3.9445. W tym samym czasie EURUSD notowany był na 1.2870.   

Paweł Koszarny
Analityk FMA 
www.ecm.com.pl 

 





Inne artykuły z tego działu: Inne artykuły:

Reklama

Notowania

Chcesz otrzymywać nasz newsletter? Wystarczy, że podasz swój adres email



Zobacz newsletter waluty.com.pl

Sonda

Kurs złotówki jest:

Za wysoki
Optymalny
Za niski

Reklama